Kultura, głupcze!

Wydawać by się mogło, że tacy jesteśmy grzeczni, kulturalni i w ogóle super mega. A tymczasem z tego, co obserwuję, niektórym brakuje po prostu odrobiny kultury. Idziesz sobie człowieku do sklepu, robisz zakupy, próbujesz wyjść…nie da się. No się nie da, bo tłum włażący do sklepu za nic ma to, że pierwszeństwo mają ci, którzy akurat z niego wychodzą. I tak stoisz z tobołami, jeszcze czasami przytrzymując stopą drzwi….i czekasz- zlituje się ktoś czy tak będziesz stał i stał do zamknięcia sklepu?

Albo taka sytuacja- w sklepie matka wjeżdża wózkiem, barierki metalowe odginają się do środka, więc dziecko między regały dowiezie, gorzej wyjechać, zwłaszcza, gdy nic nie kupiła….kolejka stoi twardo i nikt się nie ruszy, żeby jej z drugiej strony tę barierkę otworzyć. Nie mówiąc o tym, że nikt ze stojących dupska nie ruszy, żeby jej miejsce zrobić. Chciałaś dzieciaka, to se teraz radź!

I to zajmowanie miejsc na parkingach dla niepełnosprawnych….tak byś chciał być na ich miejscu? Bo jeśli chodzi jedynie o miejsce na parkingu, to sorry, jesteś zdrowy, możesz poszukać gdzie indziej, ale nie blokuj go dla tych, którzy tego miejsca potrzebują, bo jest im przez to łatwiej i wygodniej. Nie rozumiem….chyba jestem misiem o bardzo małym rozumku….

Albo: mama moja pracuje na pogotowiu. Nocne zmiany kończy o 7 rano. Wracając, zazwyczaj wstępuje jeszcze do sklepu, potem przecina chodnik, którym do szkół podąża tłum młodzieży. Tłum ! Bo oni idą CAŁYM chodnikiem, nie zważając, co i kto po drodze się napatoczy! Nie istnieje prawa strona chodnika, nie istnieją inni przechodnie- oni napierają, im wolno! A spróbuj wejść w drogę….

A najlepsze było kiedyś w kościele. Młody chłopak siedział sobie w ławce, tuż przed mszą do kościoła wparowała babcia z wnuczkiem. Na oko miał jakieś 5-6 lat. Chłopak, ten siedzący, grzecznie wstał i miejsca ustąpił. Babcia usadziła na tym miejscu…wnuczka….sama przestała cała mszę. I niech mi teraz ktoś powie, gdzie sens i gdzie logika? Wnuczek nie dość, że mógł spokojnie usiąść na kolanach lub wcisnąć się obok babci, to jeszcze odebrał lekcję kultury od własnej babci- wolno ci dziecko wszystko, więc korzystaj. Za jakiś czas być może to on będzie napierał  całą szerokością chodnika na przechodniów albo zajmie miejsce dla osoby niepełnosprawnej…..

Sorry, taki mamy klimat…..

Zawsze pod górkę….

No nie może być tak, że wszystko się toczy i układa jak po maśle….zawsze mam pod górkę i na przekór. Robota głupiego, jak u tego, jak mu tam było? A wiem- Syzyfa znaczy się, tego, co kamień wtaczał na górę i ciągle mu spadał….

W końcu umyłam wczoraj okna. Zainspirowała mnie siostra, konkretnie jej inteligentne pytanie- „ej, ty masz takie brudne to okno w dachu czy chmury są szare?”. A żeby Cię, kozo jedna, normalnie! Więc wytargałam po południu dnia wczorajszego ciężki sprzęt, wywaliłam koty z pokoju, bo zawsze, ale to zawsze otwarte dachowe okno je interesuje i wypucowałam aż lśni. I co? Wieczorem spadł deszcz…..oprócz tego wiało, wiec dzisiaj na moim świeżusim okienku jest pełno igiełek świerkowych i inszego dziadostwa. Wrrrrr

Postawiłam samochód na parkingu. Przychodzę na drugi dzień i co widzę? Na pół szyby- ptasie gówienko!!!! Omdlałam…..jak to, moje piękne auteczko jako publiczna toaleta? Oczywiście nie zdążyłam całego zmyć, jeździłam cały dzień z brudną szybą, w końcu umyłam i co? Wieczorem lał deszcz……Szlag jasny, czy ja mam monopol na przekorę pogody czy jak?

Jedna mnie myśl pociesza. Nie jestem w tym złośliwym świecie osamotniona. Wczoraj wieczorem zgarnęłam przyjaciółkę i wybyłyśmy na zakupy. Ona akurat miała pieniądze na te zakupy, więc pojechałyśmy. Oczywiście jak na złość nie kupiła prawie nic. Czy wy też tak macie, że gdy nie szukacie niczego i jesteście bez kasy, to wszystko się wam podoba a gdy macie szansę na zakupy, trochę grosza do wydania to akurat nie ma rozmiaru, nie ma towaru albo coś w tym stylu?

Damska torebka nie jest po to, żeby coś w niej znaleźć :)

Zrobiłam dzisiaj przegląd swojej torebki….torebki to delikatnie powiedziane- raczej torbiszcza :) zazwyczaj nie mam na to czasu, ale na okoliczność siostrzano- babskiego wyjazdu na szoping należało wziąć po prostu mniejszą. No i tak, oto co w mojej torbie wynalazłam:

-dwa korki po winie- zbieram do słoiczka a potem sklejam pistoletem i klejem na gorąco różne wianki, choinki i inne takie

- wydruki z bankomatu-  nie wiem, po co je zbieram, skoro nie wykorzystuję

-stare paragony- opis jak wyżej

- opakowanie płatków takich do zalania jogurtem- skąd się to wzięło?

- kosmetyczka- ale i tak robię postępy, bo jeszcze niedawno w torebce walały się luźno tusz,podkład, korektor i kilka lakierów do paznokci :)

-ładowarka do telefonu- bo nigdy nic nie wiadomo :)

- kilka długopisów- czemu nigdy nie mogę żadnego znaleźć, skoro je targan non stop?

- urządzenie do skrobania szyb w samochodzie- w końcu może się zdarzyć przymrozek :D

-dwa grzebienie i szczotka do włosów- zawsze biorę przed wyjściem, bo mi się wydaje, że nie mam przy sobie

- gazetę, którą lubię a mam mało czasu, żeby czytać regularnie

-reklamówkę baterii paluszków- mojego lubego, bo kiedyś mi podrzucił i odebrać zapomniał :P

- dokumenty do samochodu- choć jedna pożyteczna rzecz

-mała żółta tabletka :D- nie mam pojęcia, co to i do czego, ale się znalazła :P

-princessa kokosowa- bo jak złapie chęć na słodkie?

I niech mi ktoś powie, że nie jesteśmy przygotowane na każdą sytuację :P a wy co macie w swoich torebkach?