Nadmiar myślenia szkodzi

Do powyższego wniosku doszłam całkiem niedawno , gdy oto próbowałam się dodzwonić do pewnego faceta, którego kocham a on nie odbierał i nie odbierał…..ja oczywiście zdenerwowana i  wyobrażająca sobie, że nie wiadomo co mu się stać mogło itp.

Tymczasem On oczywiście oddzwonił grzecznie i spokojnie zapytał, co mianowicie mogło się stać. Nie odbierał, bo zostawił telefon w domu a był w pracy, więc się wyrwać nie mógł. Wtedy to uznałam,że są momenty, w których natłok myśli przeszkadza jak jasna cholera. I mam na to metodę- gdy czymś zaczynam się martwić i przejmować, szukam sobie zajęcia, najlepiej wysiłku fizycznego. W najgorszym wypadku sprzątam jak szalona :D A dzisiaj wybrałam się na rower, złe myśli przeszły jak ręką odjął a zamiast nich pojawił się ból nóg i siedzenia, bo nadal nie zakupiłam spodenek „z pampersem” :D

Piękna wiosna, nie ma co myśleć i kombinować, tworzyć własne dziwne ideologie :) Ruszajmy się !!!

Wiosenne postanowienia do zrealizowania :)

Jako, że wiosna nadeszła postanowiłam sobie to i owo :)

Po pierwsze będę się częściej uśmiechać, czemu sprzyja akurat dzisiejsza pogoda, ale nawet gdyby jej nie było, usilnie będę pracować nad swoim pesymizmem i ponuractwem, coby nie zatruwać nimi otaczającego mnie świata. Przykład?Proszę uprzejmie:ostatnio miałam zły dzień, jakoś się nie wyspałam, ktośmnie wkurzył a na zajęciach z dziećmi było wyjątkowo głośno i drażniła mnie taka jedna dziewczynka, która zawsze jest za głośno i na niej skupiać się musi uwaga, bo ona nie umie inaczej. Uznałam, że zostałam doprowadzona do takich granic wytrzymałości, że nie pozostało mi nic jak się….usmiechnąć…..no i tak: małą zatkało, bo nie rozzłościłam się, reszta dzieciaków też zaczęła się śmiać i zajęcia potoczyły się bez przeszkód a w znacznie lepszej atmosferze.

Po drugie:nie będę narzekać, bo ostatecznie nie jest ze mną tak źle i nie dam Mojemu Facetowi tej satysfakcji, jaką ma gdy mu się żalę z różnych pierdół a on najpierw wysłucha a potem popatrzy i powie „oj, ale narzekasz”albo „przesadzasz, słońce”. No i ja zazwyczaj wtedy się złoszczę, ale w głębi duszy przyznaję mu rację. Ale czasami tak fajnie sobie ponarzekać, czyż nie?

Po trzecie:zorganizuję sobie czas tak, żeby miećgo dla każdego i równocześnie dla siebie. Raz na jakiś czas spędzę czas tylko w swoim towarzystwie i egoistycznie będę sama dla siebie dostępna i będę dogadzać tylko sobie. Oczywiście, w granicach rozsądku, żeby nie było :)

Po czwarte:więcej ruchu, wracam do wieczornego biegania, bo aerobik dwa razy w tygodniu jedynie rozbudza mój apetyt na ruch i sport. Zaprowadzę w końcu mój rower na przegląd techniczny, bo od dwóch lat jeżdżę na nim i cośw nim piszczy i skrzypi a ja jeszcze na ten przegląd nie dotarłam.

Po piąte: postaram się bardziej ogarnąć w stopniu ogólnym, pilnować terminów, nie gubić okularów przeciwsłonecznych( już dwa razy miłe panie ze sklepu wyciągały je z samego spodu koszyka z zakupami i wręczały mi je z usmiechem), będę ćwiczyć cierpliwość do wszystkich, nawet najbardziej denerwujących ludzi.

Na razie to tyle, zobaczymy, co z tego wyjdzie :D a wy macie jakieś postanowienia wiosenne?