Wiosenne postanowienia do zrealizowania :)

Jako, że wiosna nadeszła postanowiłam sobie to i owo :)

Po pierwsze będę się częściej uśmiechać, czemu sprzyja akurat dzisiejsza pogoda, ale nawet gdyby jej nie było, usilnie będę pracować nad swoim pesymizmem i ponuractwem, coby nie zatruwać nimi otaczającego mnie świata. Przykład?Proszę uprzejmie:ostatnio miałam zły dzień, jakoś się nie wyspałam, ktośmnie wkurzył a na zajęciach z dziećmi było wyjątkowo głośno i drażniła mnie taka jedna dziewczynka, która zawsze jest za głośno i na niej skupiać się musi uwaga, bo ona nie umie inaczej. Uznałam, że zostałam doprowadzona do takich granic wytrzymałości, że nie pozostało mi nic jak się….usmiechnąć…..no i tak: małą zatkało, bo nie rozzłościłam się, reszta dzieciaków też zaczęła się śmiać i zajęcia potoczyły się bez przeszkód a w znacznie lepszej atmosferze.

Po drugie:nie będę narzekać, bo ostatecznie nie jest ze mną tak źle i nie dam Mojemu Facetowi tej satysfakcji, jaką ma gdy mu się żalę z różnych pierdół a on najpierw wysłucha a potem popatrzy i powie „oj, ale narzekasz”albo „przesadzasz, słońce”. No i ja zazwyczaj wtedy się złoszczę, ale w głębi duszy przyznaję mu rację. Ale czasami tak fajnie sobie ponarzekać, czyż nie?

Po trzecie:zorganizuję sobie czas tak, żeby miećgo dla każdego i równocześnie dla siebie. Raz na jakiś czas spędzę czas tylko w swoim towarzystwie i egoistycznie będę sama dla siebie dostępna i będę dogadzać tylko sobie. Oczywiście, w granicach rozsądku, żeby nie było :)

Po czwarte:więcej ruchu, wracam do wieczornego biegania, bo aerobik dwa razy w tygodniu jedynie rozbudza mój apetyt na ruch i sport. Zaprowadzę w końcu mój rower na przegląd techniczny, bo od dwóch lat jeżdżę na nim i cośw nim piszczy i skrzypi a ja jeszcze na ten przegląd nie dotarłam.

Po piąte: postaram się bardziej ogarnąć w stopniu ogólnym, pilnować terminów, nie gubić okularów przeciwsłonecznych( już dwa razy miłe panie ze sklepu wyciągały je z samego spodu koszyka z zakupami i wręczały mi je z usmiechem), będę ćwiczyć cierpliwość do wszystkich, nawet najbardziej denerwujących ludzi.

Na razie to tyle, zobaczymy, co z tego wyjdzie :D a wy macie jakieś postanowienia wiosenne?

Choćby i spod ziemi, ale Cię znajdzie

Dzisiaj w drodze do pracy wstąpiłam do mojego ulubionego sklepu w celu zakupienia czegoś do przegryzienia. Pomijając głupie uśmieszki trzech panów na parkingu gdy zaparkowałam ( niech im siano lekkim będzie), w sklepie zasłyszałam taką oto historię.

Rozmawiały dwie dziewczyny, na oko licealistki, bo wokół pełno szkół średnich.

„No i wiesz, ja go kocham, ale on jakiś niewiem, no, nie odzywa się, ja piszę a on nic, ja dzwonięa on nie odbiera. Codziennie piszę, o wszystkim, żeby wiedział, co u mnie i wogóle. Co ze mnąnie tak?”.  Nie słuchałam odpowiedzi tej drugiej, bo chwyciło mnie za serce to, co usłyszałam.

Gdybym miała więcej odwagi, to pewnie bym powiedziała jej, że oto właśnie jest na najlepszej drodze do zniechęcenia do siebie chłopaka. Skoro gość nie daje znaku życia, to nie znaczy, że go porwali kosmici albo zgubił numer telefonu. To znaczy mniej więcej tyle, że on NIE CHCE utrzymywać kontaktu. Jeśli się nie interesuje Tobą, to nie ułatwiaj mu sytuacji, przestań się narzucać i zainwestuj w siebie, bo najprawdopodobniej nic z tego nie będzie. Smutna prada, ale prawda. Jeśli w którymś momencie on zatęskni, to nawet nie dajesz mu szansy, żeby Ci to udowodnił, skoro łasisz się non stop i zarzucasz mu skrzynkę tysiącami smsów i telefonów. Jeśli facet Cię kocha, to znajdzie Cię wszędzie, choćby miał kopać pod ziemią, ale Cię znajdzie, uwierz mi, ale jeśli będziesz mu to tak bardzo ułatwiać, nie licz na nic z Jego strony.

Znajdź coś, co będzie uszczęśliwiało Ciebie i tylko Ciebie, co sprawi, że zapomnisz o Nim a przynajmniej zaowocuje tym, że gdy  wkońcu zadzwoni powiesz „niemożliwe, już tyle czasu upłynęło od ostatniego spotkania? nawet nie miałam czasu o tym myśleć…..”Być może zrozumie, że skoro nie jest Twoim całym światem i jego pępkiem a Ty masz swoje życie i pasje, może warto jednak znowu się w nim znaleźć.