Jak oswoić kota? Felek w natarciu

Zaczynam się blogowo obijać…albo mnie wena opuszcza, albo jesienna chandra łapie. Mając w domu dwa nowe stworzenia czasu nie mamy zresztą zbyt wiele. Cała magia polega na tym, że do naszego domu trafił dorosły kot, który najprawdopodobniej wyleciał z poprzedniego domu za bycie agresywnym. W stosunku do zwierząt, ale i do opiekunów….Nie jest to komfortowa sytuacja dla nikogo, ale uznałyśmy, że Felka nie oddamy. Nie jest sztuką przygarnąć słodkiego kociaczka i przerobić po swojemu, sztuką zająć się dorosłym kotem, z jego przyzwyczajeniami i humorami.

Nie na darmo się mówi, że koty syjamskie są wymagające i specyficzne. I nie nadają się dla osób, które wcześniej kota nie miały. Prawda to! Felek potrafił nie jeść dwa dni. Przerażone tym faktem, zawiozłyśmy gada do naszego weterynarza, orzekł, że to stres, ale że jeśli 3 dni nie będzie jadł, to musi przyjechać na kroplówki. Zawzięłyśmy się. Młoda wyczytała na forum, co i jak, kupiłyśmy legowisko, drapak i kocimiętkę, Felek został wyekspediowany do Młodej na uspokojenie w komfortowych warunkach. Na dodatek jego nowe posłanie zostało spsikane kocimiętką. Udało się! Pod koniec drugiego dnia zaczął łaskawie jeśc . Nadal jednak walczymy z jego atakami agresji na nasze koty, zwłaszcza te, które wychodzą na zewnątrz. Uwziął się na nie i jak na razie brakuje nam pomysłów. Po Felku za to widać, że się z każdym dniem coraz lepiej czuje w całym domu. Jego zezik absolutnie mu w niczym nie przeszkadza, do tego stopnia, że za sznureczkiem gania jak całkiem normalnie widzący kot.

Ostatniej za to soboty nasz kot zamarzył sobie o tym, żeby zostać lotnikiem. Pozostawiony celem uspokojenia u Młodej w pokoju, bez problemu rozbroił zabezpieczenie okna i znalazł się na ogrodzie. Na szczęście całe, nic sobie nie zrobił, ale stresu najadłyśmy się z mamą do pełna.

Na dodatek jest jeszcze pies. Ale to już inna historia, cześć z was go widziała na FB albo Instagramie- tak, tak, mam swoje konto i tam, ale już nie Ineczkowe a prywatne :) Z dwoma kontami naprawdę nie dałabym chyba rady….

Zabieram się za kawę i ciacho :)