Jeremi Przybora

“2 lipca 1964
Jeszcze tydzień do Ciebie niebotyczny i stromy,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez ten czas nieruchomy,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez to słońce stojące,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez te myśli dręczące,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez to Twoje milczenie,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez to moje starzenie,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez bywanie u osób,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez pretensje do losu,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez Krakowskie Przedmieście,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez zwątpienie: czy jesteś?,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez dni gęste jak sita,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez Gomułkę i Tita,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez jedzenie truskawek,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez bez-Ciebie-Warszawę,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez Brubecka i Bacha,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez milknący lip zapach,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez to pchanie się siłą,
Jeszcze tydzień do Ciebie przez miłość.”

Sławomir Wolski „Nie skreślaj mnie”

„Nie skreślaj mnie
ze spisu pilnych marzeń,
nie spychaj w cień,
pod stos wyblakłych gazet.

Nie skreślaj mnie
na liście do zachwytu,
nie zmieniaj w biel
szarości wspólnych świtów.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Nie skreślaj mnie
w podpisach tatuaży,
nie wmawiaj, że
nasz sen się nie przydarzył.

Nie skreślaj mnie
z albumu słodkich wzruszeń,
nie spalaj zdjęć
i wyznań nie retuszuj.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Nie skreślaj mnie,
ja nie dam się zapomnieć,
czy chcesz, czy nie,
twe myśli wrócą do mnie.

Nie skreślaj mnie,
pojawię się na nowo
i skreślę cię,
by zniknąć razem z tobą.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.”

 

ks. Jan Twardowski, Wielkanocny pacierz

 

Nie umiem być srebrnym aniołem -
ni gorejącym krzakiem -
tyle zmartwychwstań już przeszło -
a serce mam byle jakie.

Tyle procesji z dzwonami -
tyle już Alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie – przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski -
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.

Pyszczek położy na ręku -
sumienia wywróci podszewkę -
serca mego ocali
czerwoną chorągiewkę

Dzisiaj mam chęć na Szymborską…..

Nic dwa razy

Nic dwa raz się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
 
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch tych samych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
 
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
 
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża ? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat ? A może kamień ?
 
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.
 
Uśmiechnięci, wpółobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

I znowu Osiecka :)

Muzyka: Jacek Bąk
Słowa: Agnieszka Osiecka
 
Bywa, że miłość umiera młodo,
pewnej sierpniowej niedzieli,
bywa, że miłość umiera młodo -
rodzina pochowa ją w bieli…
Bywa, że miłość umiera młodo,
mało kto nad nią zapłacze,
 bywa, że miłość umiera młodo,
a mogło… być inaczej.
Mogłaś być jak środek lata,
a byłaś jak zapałka,
mogłaś być jak skarby świata,
a byłaś mało warta,
mogłaś być jak wielka wieża,
a byłaś jak pudełko,
mogłaś siłą mieć rycerza,
a pękłaś — niby szkiełko… …
papierowe pantofelki do trumny,
złożone skrzydełka…
Może miałaś swój móżdżek rozumny,
więc czemu nikt nie łka?
Mogłaś być jak biały żagiel,
a byłaś chorągiewką,
mogłaś być jak skały nagie,
a byłaś kruchą śpiewką.
Bywa, że miłość umiera młodo,
okryta uprzejmą żałobą,
bywa, że miłość umiera młodo,
nas nie zabiera ze sobą…
Dziś nam się chyba już nic nie przydarzy,
chodźmy lepiej do parku…
Zostanie nam po niej cmentarzyk — serduszko z jarmarku.

Maria Jasnorzewska-Pawlikowska

 „Pocałunki”

Maria Jasnorzewska-Pawlikowska

 Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie,
Patrzysz w okno i smutek masz w oku…
Przecież mnie kochasz nad życie?
Sam mi mówiłeś przeszłego roku…

Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza!

Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
Czyjeś ciało i ziemię całą -
A zostanie tylko, tylko fotografia,
To – to jest bardzo mało…

Powiedziałeś mi: Kiedy do mnie piszesz,
Nie wystukuj wszystkiego na maszynie,
Dopisz jedną linię własną ręką,
Kilka słów, doprawdy nic wielkiego -
Tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak…

Wciąż się śmiejesz, lecz coś tkwi poza tym,
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków…
Przecież ja jestem i niebem, i światem?
Sam mi mówiłeś przeszłego roku…

Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jestem może bledsza,Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,
Lecz widać można żyć bez powietrza…

Ponadczasowa Osiecka

Dookoła noc się stała,
księżyc się rozgościł,
jeszcze ci nie powiedziałam
wszystkich słów miłości.
Jeszcze z tobą nie zdążyłam
na najdalsze gwiazdy,
jeszcze ci nie wymyśliłam
najpiękniejszej nazwy…

Ale teraz z moich ramion
zrobię ci kołyskę,
niech cię, miły, nie poranią
leśne trawy niskie.
A ty śpij, a ty śpij,
zanurz się w noc ciemną,
a ty śnij, a ty śnij,
śnij, że jesteś ze mną…

Jeszcze cię nie porównałam,
jak porównać trzeba,
jeszcze ci nie przychyliłam
ziemi ani nieba.
Jeszcze z tobą nie obiegłam
wszystkich mórz i jezior,
jeszcze ci nie uwierzyłam,
tak, jak ludzie wierzą…

Agnieszka Osiecka