Dziewczyna bez ojca zrobi dla faceta wszystko (?)

Usłyszałam ten tekst od kolegi,przemyślawszy temat, przywołując znane sobie historie, dzielę się z wami moimi przemyśleniami.

Ewa zakochała się w księdzu.  Facet, bo ksiądz głupio brzmi, był przystojny, fakt, zaimponował dziewczynie swoim zainteresowaniem jej osobą. To przede wszystkim. Ona, wychowywana jedynie przez matkę, bo ojciec pracował za granicą, urzeczona była tym jego zainteresowaniem, pytaniami o to, jak się czuje i co u niej słychać. Imponowało jej, że taki mężczyzna może się nią martwić, być ciekawym jej życia, zainteresowań. Znajomość rozwijała się, ona zakochiwała się coraz bardziej, jemu ona też nie była obojętna, ale był ostrożny. Ona swoje uczucia przelała na niego, on był dla niej autorytetem, opiekunem, ojcem, facetem.

Aż w końcu przyszedł czas, że jego przenieśli w inne miejsce. Ona została osamotniona, bo dla niego poświęciła przyjaciół i czas wolny. Dla nich ta znajomość była dziwna i trudna do zaakceptowania.

Justyna nie była w domu akceptowana przez ojca. Ten miał jedynie wymagania, miała być we wszystkim najlepsza a była przeciętna. Ciągle więc jej powtarzał, jaka jest beznadziejna i nic niewarta. Więc zaczęła żyć z tymi myślami. Zainteresowanie starszego faceta przyjęła najpierw z niedowierzaniem, potem rzuciła się w tę miłość jak ćma do światła. On stał się dla niej sensem życia, wyrocznią. Nie zauważyła, że po jakimś czasie on mu zobojętniała, że przestał się nią interesować a zaczął wykorzystywać. Ona go wielbiła, błagała, żeby jej nie zostawiał, żeby z nią zawsze był. Gdy znalazł sobie inną, ona wmawiała sobie, że to na pewno jej wina..nikt nie potrafił jej przegadać, że facet był po prostu byle jaki i od początku wiadomo było, że nic z tego nie będzie. Ona wydzwaniała, sms-owała, przepraszała, on nie reagował…ona błagała o szansę….

Ile takich dziewczyn jeszcze chodzi po świecie?

27 myśli nt. „Dziewczyna bez ojca zrobi dla faceta wszystko (?)

  1. Ja od kiedy pamiętam zawsze kłóciłam się z tatą. Nasze relacje były poprawne, ale nie było jakieś specjalnej więzi. I od zawsze fizycznie bardziej pociągają mnie dużo starsi mężczyźni. Kiedyś tata zapytał, czy szukam męża czy drugiego ojca. Może coś w tym jest?

  2. Nie wiem, czy to wina ojca, tudzież jego braku – niektóre kobiety już tak mają, że przez całe życie skaczą z jednego toksycznego związku w kolejny i nie wyciągają wniosków z własnych doświadczeń.

    • Też właśnie nie wiem czy to jest kwestia braku ojca… Bo jak zauważyła Mona Lisa, jest masa kobiet, która ojców miała a po prostu wchodzą w toksyczne związki. Pewnie jest w tym wszystkim trochę winy rodziców może brak ciepła, brak zrozumienia… ale nie zrzucałabym tego wszystkiego tylko na brak ojca. W to wchodzi wiele czynników…

  3. brak ojca, zły olewający ojciec, nadopiekuńczy ociec…
    powodów może być wiele. Ale te dziewczyny same muszą dojrzeć do tego że coś jest nie tak…

  4. Świat jest wypełniony takim dziewczynami i kobietami i co jest w tym wszystkim najgorsze? One nie wyciągają żadnych wniosków ze swojego życia i niczego się nie uczą. Zawsze nieszczęśliwe, zawsze żyjące dla kogoś i pod czyjeś dyktando….
    A przecież jeśli tylko zechcemy, to możemy nauczyć się być dobrymi dla siebie i tak zwyczajnie siebie polubić i szanować, a wtedy możemy uniknąć takich związków jak te…

  5. Witam :), też słyszałam o tym, nawet w sumie znałam taką osobę, która właśnie nie miała ojca i faktycznie miała większą potrzebę bycia z mężczyzną. Ale też tak sobie myślę, że są też kobiety, które normalnie miały dobre relacje z ojcem a mimo to trafiły na takiego faceta, który tak ich omotał i zamydlił oczy, że winę za rozpad związku brały tylko na siebie. Pozdrawiam i obiecuję troszkę jeszcze naskrobać w innych wpisach :)

  6. Witaj,

    podobno faktycznie, jak dziewczynce brakuje ojca, to potem woli starszych facetów, żeby sobie tę stratę zrekompensować. Jednak czy wszystkie toksyczne związki można tłumaczyć w ten sposób? Chyba niekoniecznie.

  7. niestety zdarzenia z dzieciństwa rzutują na przyszłość, ile takich przypadków jest, że dziewczynka miała ojca drania, który pił i bił ,a chcąc szybko się wyrwać z domu rodzinnego wychodzi za pierwszego lepszego faceta, który również źle ją traktuje…

  8. moje relacje z ojcem są, że tak się wyrażę, poprawne, nigdy nie okazywał mi szczególnie uczuć, po prostu jest i istnieje jako mój tata, tyle, nie szukałam w mężczyźnie drugiego ojca, który byłby dla mnie bardziej czuły i kochający ale faceta, który będzie dobrym i kochającym tatą dla dzieci i mam takiego męża i cieszę się, że ma świetne relacje z naszymi dziećmi i że w tej kwestii nie ma nic z mojego ojca

  9. Ale kiedy dziewczyna ma ojca, to też tak się zdarza… Jak dla mnie to nie zasada, chociaż coś w tym jest. One potrzebują tego ciepła, miłości, której ojciec im nie dał.

  10. to wszystko jest bardzo skomplikowane i trudne do objęcia. Ja jestem dzieckiem wychowanym całkowicie bez ojca, czasem wydaje mi się, że ni emam pojęcia o rodzinie, związkach i chyba się zbyt uzależniam. Trudno, taka już jestem. Trzeba z tym życ,każdy ma jakiś bagaż, ale nie wolno przesadzać i pozwolć sobie na zbyt wiele..

  11. Sprowadzanie tej sytuacji do braku ojca to duze uproszczenie, sama wychowalam sie bez ojca a demonstruje raczej zachowania zgola przeciwne. Moja mama kiedys nawet stwierdzila, ze nie moge ulozyc sobie zycia, bo nienawidze facetow. Nie bylo to prawda, do facetow nic nie mam, ale nienawidze palantow, a takich mialam pecha spotykac – do czasu az poznalam mojego meza. Na pewno nielatwo znalezc odpowiedniego faceta bez odpowiedniego wzorca w domu, ale moim zdaniem lepiej nie miec tego wzorca, niz miec zly (za co jestem wdzieczna mojej mamie).

  12. Ja nie miałam ojca, a pokochałam kobietę ;). Myślę, że nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Pewnie rożne, nie tylko takie czynniki się na to składają. Każdy też ma swoje preferencje nie zależne tylko i wyłącznie od traumatycznych przeżyć. Ta sama dziewczyna mogła wychowywać się bez ojca, przez samotną matkę, która mogła w niej wzbudzić poczucie wartości, stabilności emocjonalnej, pewności samej siebie – przez co mogła nauczyć się jak nie uzależniać własnego szczęścia od szczęścia innych (faceta) – więc czy to wina braku ojca? Każdy kij ma dwa końce.

  13. Ja, do 13-stego roku życia, wychowywałam się z ojcem dla którego też zawsze byłam beznadziejna. Nie tylko ja, bo mama i brat też. Stosował wobec nas przemoc fizyczną i psychiczną. Po 13-tym roku życia żyliśmy już bez niego. Szczerze mówiąc… taka byłam szczęśliwa, że nic nie odbiło się na mojej psychice, że mam świetne relacje z rówieśnikami…. Też kiedyś zaimponował mi dużo starszy facet… zakochana w nim nie byłam, ale miał w sobie coś co mnie do niego przyciągało… Może po prostu miał czas… Potem poznałam mojego obecnego męża… mój ideał… ale początki były trudne. Na siłę doszukiwałam się wad. Pierwsze kłótnie kontrolowałam tak, by przypadkiem mnie nie uderzył. Bałam się wyrażać swoje zdanie i popełniać błędy. Dopiero po długiej pracy nad naszym związkiem, zrozumiałam, że nie muszę żyć tak jak kiedyś, nie muszę się bać i tłumić swoich myśli. Dopiero dzisiaj, gdy jestem już szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieci, widzę, że dzieciństwo bez ojca odbiło się na moim życiu… Ale z wszystkiego da się wyjść! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>