Moje podsumowanie września

Wrzesień nie jest dla mnie łaskawy pod żadnym względem….najpierw byłam chora, potem okazało się, że mój ukochany rudy kot jest chory. Diagnoza- nowotwór w jamie opłucnej. Nieuleczalny rzecz jasna, powodujący duszności. Rudy jeździł do zwierzęcego szpitala, nasze dni skupiały się wokół niego- sprawdzanie oddechu, mizianie i kizianie, sprawianie mu radości póki jest. Od piątku jest na intensywnym leczeniu, bo przestał jeść. Wczoraj weterynarz powiedział, że póki co to lepiej nie będzie. Boję się tej ostatecznej decyzji. Jakieś fatum chyba nad nami ostatnio ciąży. Żołądek mi się buntuje, apetyt wyszedł chyba razem z apetytem Rudego. Nie mam w sobie tej ostatniej radości, czasami tylko pojawia się jakiś promyk ale szybko znika. Jestem zmęczona, zdołowana i w ogóle jest beznadziejnie. Kot a tyle smutku :( Jeszcze jest, ale jak długo? Był od zawsze, wykochany, przygarnięty, wrażliwiec jeden, przytulał się na widok moich łez i strachu. Wyczuwał każdy nastrój. Jeszcze jest….ale jakby go nie było. Brakuje go na parapecie, nie ma mi kto spać na głowie. Wypłakałam już chyba wszystkie łzy…

Wybaczcie, że mnie tyle nie było….postaram się wziąć w garść….

21 myśli nt. „Moje podsumowanie września

  1. Przykro mi z powodu, Rudego, Ineczko, bardzo Ci współczuję i rozumiem, co czujesz. Trudne są pożegnania z naszymi pupilami, częstokroć wcale nie mniej bolesne, niż z ludźmi :-( . Trzymaj się!

  2. Nie chcę Cię jeszcze bardziej dołować, ale w takich sytuacjach czasami lepiej ulżyć Twojemu pupilowi i go uśpić… Na pewno strasznie się męczy… Porozmawiaj o takiej ewentualności z weterynarzem, może Ci coś doradzi…

  3. Biedna, trzymaj sie ciepło…
    Mówią że koty to fałszywe zwierzęta, nietowarzyskie, ale ja patrząc na swoją kocurkę jestem pewna, że żadne zwierze nie może się z nią równać i na żadne inne bym jej nie zamieniła. Ma swój charakter, swoje humorki, ale kiedy kladzie się i czeka, aż ja pogłaszczę, a ja wtulam się w jej mięciutką sierść i słucham mruczenia to nic mi więcej do szczęście nie potrzeba. A kiedy choćby miauknie to potrafię zarwać noc i ciągle ją obserwować, czy nic złego się nie dzieje.
    A Rudemu już jest dobrze, już go nie boli, nie dusi…

  4. O fajna myśl… podsumowania miesięcy…. ja muszę zapanować nad organizacją swojego czasu, bo gdzieś go gubię i się z niczym nie wyrabiam, teraz to na pierwszym planie ale takie podsumowania chyba od Ciebie zerżnę ;-) pozdrawiam serdecznie

  5. Trzymaj się Ineczko :( :* Strasznie mi przykro z powodu Rudego :( Ja też przechodziłam dwa razy przez uśpienie psa niestety. To nie jest tak, że to „tylko pies”, albo „tylko kot”. Jak ktoś ma serce to pies i kot to członkowie rodziny. Wiem jak to boli…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>