O księdzu, który za bardzo lubił dziewczyny….

Oglądałam wczoraj Fakty i natknęłam się na materiał o księdzu, molestującym dziewczynki. Najgorsze, że dzieci opowiadają o tym, co je spotkało, ale nikt im nie wierzy. Mało tego, ludzie z tamtej wioski oskarżają dzieci i rodziców o kłamstwa i zarzucają brak szacunku do osoby duchownej. No wiecie co? Katastrofa! Pedofil a jeszcze żąda się dla niego szacunku?

No i przypomniała mi się historia z mojego podwórka. Prawie mojego. U mnie też był taki proboszcz. Konkretnie w wiejskiej parafii, jakieś 15 km od mojego miasta. Wysoki, słusznej postury, miłośnik motorów. Facet deczko zmanierowany na punkcie gadżetów i markowych przedmiotów. Życzliwy, owszem, ale zadufany w sobie. Wszędzie go znali, bo wszędzie miał znajomych i wiele umiał załatwić. Parafią zarządzał , jak się wydawało, dobrze, dopiero potem na jaw wyszło ogromne zadłużenie.

No i w parafii działał chór, który ksiądz prowadził. A w chórze dziewczyny. Nastolatki. Było ich trzy, na które on zwrócił uwagę. Zabierał je na wycieczki nad jezioro i na basen. Na początku wszystko wyglądało niewinnie, rodzice dziewczynek nie mieli nic przeciwko, bo one były zachwycone.

Ale któregoś razu wróciły jakieś inne, ciche i nieswoje. W końcu jedna zwierzyła się matce, że ksiądz je dotykał w intymne miejsca. Zdarzało się to na owych wspólnych wyjazdach i to nie raz ani nie dwa razy. Z dokładnością dzieci odpowiadały na pytania rodziców.  Przerażona matka opowiedziała o wszystkim w szkole- pani nauczycielce rzecz jasna. Pani wezwała na rozmowę pozostałe dziewczynki i każda mówiła to samo.

I wtedy sprawa się rozeszła po wsi. I zaczęła się nagonka na dzieci i ich rodziców. Wieś podzieliła się na dwa obozy- za i przeciw księdzu. Część wygrażała dzieciom i rodzicom, część popierała działania, bo wszczęto dochodzenie w tej sprawie. Ale dzieciom było coraz trudniej. Dziewczynki w szkole wytykano palcami i zarzucano opowiadanie bajeczek. Któregoś wieczoru jedną z dziewczynek rodzice znaleźli powieszoną na strychu własnego domu.

Wtedy sprawa ucichła, dziewczynki wycofały zeznania, rodzice nabrali wody w usta. Dziewczynkę pochowano, ksiądz odprawił mszę….

Sprawa w sądzie zakończyła się tym, że księdza przeniesiono do innej parafii. Nawet nie zakazano kontaktu z dziećmi, zabroniono natomiast zbliżania się do byłej już parafii. Przebywa w domu pobytu księży seniorów. Podobno nieźle sobie radzi.

Dlaczego otoczenie nie wierzy ofiarom a wspiera katów? Dlaczego nie wierzy się krzywdzonym dzieciom?

Pytania bez odpowiedzi….

97 myśli nt. „O księdzu, który za bardzo lubił dziewczyny….

  1. To jest paskudne i nie do przyjęcia , ale nasze prawo nie skaże osobę winną , bo mamy takie prawo . Z mojego życia wiem , że mam wiarę w Boga ale zupełnie nie ufam jego ” pracownikom”. Z własnych doświadczeń ( po spowiedzi miałam bezczelną propozycję ) wiem , że nie należy ufać . Skończył się bezpowrotnie udział w celebrach .A kościół to instytucja i to , co wyprawia się poza to jest nie do przeskoczenia , bo tam jest prawo kościelne , które niejednego zboka broni . Czytałam nawet w ONECIE , ŻE ZOSTAŁA KUPIONA WYSPA DLA TYCH PEDOFILI ,żeby ich chronić i izolować . BRAWO WATYKAN.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>