Zastaw się a postaw się- wesele !

Sezon weselny w pełni. U mnie na wsi również. ze trzy miesiące temu przyszła do mnie do biura parka. Z zapytaniem, czy na sierpień są terminy na wolną salę, bo oni się pobierają. oho….widocznie się im śpieszyło, patrząc na niewielki brzuszek przyszłej panny młodej. Termin się znalazł, odetchnęli. Jakiś czas później wpadła znajoma, która ową parę zna, zresztą na wsi każdy zna każdego. No i zagadała o nich, mówię, że owszem, wynajmują, że ślub i w ogóle. Weselicho ma być ogromniaste, więc kasy mnóstwo pójdzie.  Znajoma na to:

- Babo, toż oni jak się dowiedzieli o ślubie a najpierw o ciąży, to ojciec kredyty wziął na wesele! Wszystko musi być! Tydzień gotowania, strojenie sali nocami, przygotowania pełną parą, żeby się pokazac !

Okazuje się, moi drodzy, że żyłam do tej pory w beztrosce, że aż mi wstyd. Bo w tej rodzinie i z tego, co się dowiedziałam- w wielu tu na wsi- wesele służy temu, żeby się od najlepszej strony pokazac światu. Nieważne, czy jest w domu kasa, jeśli nie ma, to się pożycza i już. Tym bardziej, gdy z owego domu pochodzi panna młoda, tym bardziej, gdy zachodzi w nieplanowaną ciążę. To tak działa- jeśli już córka zhańbiła rodzinę, to niech cały świat a na pewno wieś wie, że oni się wcale tego nie wstydzą, mało tego- że się z tym obnoszą. Że stac ich na weselicho z luksusami- balonami, dekoracjami, gołąbkami wypuszczanymi pod kościołem, limuzyną, żarciem po sam sufit. Nieważne, że trzeba będzie się zapożyczac- tu chodzi w końcu o dobre imię rodziny i córki!

Pamiętam, byłam kiedyś na takim weselichu u koleżanki ze studiów. Też było wyprawiane piorunem ( z wiadomych względów ) w Domu Strażaka. No i tak- prawie 200 osób, bo obowiązkowo zapraszano wszystkich, nawet nieznajomych krewnych, sala mała, bez klimatyzacji, jak usiadłam, to bałam się, że się z powrotem już nie wcisnę, taki był tłok. Walka o miejsce siedzące jak w mordę strzelił! Podłoga do tańczenia na zewnątrz, więc nie daj Boże jak się chciało zahulac, to z dusznej, nagrzanej sali w sam raz przez pole (a jesień to była). Moja mama też była na owym weselu, dwa dni bolało ją gardło tak zmarzła.

Pytam się więc- czy to naprawdę się opłaca? Branie kredytów, zadłużanie się tylko po to, żeby inni widzieli? Na miejscu państwa młodych chyba bym się załamała z powodu takiego poświęcenia rodziców….nie lepiej to skromnie i w granicach budżetu?

44 myśli nt. „Zastaw się a postaw się- wesele !

  1. A u nas to różnie bywa, najwięcej jest w restauracji, jednodniowych. Takie w gronie najbliższej rodziny i znajomych. Wydaje mi się, że wesela na wsi są bardziej huczne i kilkudniowe, bo na takim też byłam. Muszę przyznać, że zrobione z rozmachem i dużym wyczuciem estetyki. Liczba weselników około 160, ale sala ogromna z klimatyzacją, pełny luz. Bardzo mi się podobało.

  2. Na terenach wiejskich tak już bywa…
    Moje wesele jak na Nasza okolicę było huczne choc tylko 120 osób :)
    ale miejsca było dosyć i choć zastawić się moi rodzice musieli bo to była niespodzianka to nie było aż z takim przepychem i z fanfarami. Z rozumem na szczęście bo bez sensu sie zadłużać :)

    Za to ostatnio byłam na weselu zastaw sie a postaw się.. masakra.. najgorsze jest to marudzenie młodych i rodziny że nie maja pieniędzy…

  3. Dla mnie to głupota i nie chodzi nawet już o ciążę, bo wpadki się zdarzają i to już nie te czasy… Ale wesele? Po to tylko by inni się nażarli i pochlali ? Za to można by było mieszkanie umeblować.
    Mnie i Wilka ostatnio kuzynka pytała, kiedy ślub i wesele, odpowiedzieliśmy,że nie robimy, to było oburzenie „ale nawet na 50 osób! Jakieś małe!” a my mamy to gdzieś :P Mały obiad dla rodziny (ok 20 osób z nami) i tyle.

  4. Też znam taką historię.. Dla mnie to zadłużanie się jest po prostu bez sensu.. Ludzie nie myślą przyszłościowo, liczy się tu i teraz, a potem będą płakać i narzekać..

  5. moja córka już zapowiedziała, że nie widzi sensu aby aż tak przesadzać z tymi wszystkimi duperelami około weselnymi… ale jak będzie ?.. na pewno nic na siłę i na pokaz :)

  6. Witaj,

    wg mnie wydawanie takiej kasy na wesele to wyrzucanie pieniędzy w błoto.
    Nie lepiej zrobić to skromniej, a za resztę pieniędzy kupić coś mądrego? zainwestować w mieszkanie? meble? sprzęt agd? … Niestety, w wielu miejscach Polski nadal pokutuje takie „zastaw się, a postaw się”. Weselicho i popijawa muszą być. Dla mnie to głupota. A już wyciąganie pieniędzy od rodziców na taką ogromniastą imprezę, to już szczyt wszystkiego. Kiedyś, ok, szło się za mąż mając lat ok. 20. To jeszcze człowiek nic nie miał, niczego się nie dorobił. A teraz? Granica się przesunęła, wydajemy się ok. trzydziestki (albo i później), ale nadal liczymy, że wszystko sfinansują rodzice. W imię czego? Dlaczego tak ich obciążamy?
    Ja miałam ślub, potem uroczysty toast z wielgachnym tortem, a potem czmychnęliśmy na lotnisko i pojechaliśmy na poślubną wycieczkę. I nawet gdyby było mnie stać na wesele, to bym go nie zrobiła, bo to dla mnie beznadziejna inwestycja i marnotrawstwo pieniędzy. I rodzicom też bym nie pozwoliła tego finansować, ewentualnie trochę się dołożyć – bo po pierwsze nie wypada, żeby 33-letnia kobitka brała od nich w tym wieku kasę, a po drugie to moja impreza, a rodzice, którzy płacą, lubią się potem rządzić :)
    Ależ się rozpisałam ;)

    • ale jak mądrze! i popieram Cię we wszystkim….bo dla mnie takie zadłużanie się na wesela to szczyt głupoty po prostu. Na jedną imprezę zapożyczać się i spłacać przez ileś tam lat?
      całkowity bezsens i tyle!

  7. Dobrze że nie miałam wesela bo nawet po skromnym przyjęciu na 12 osób już były jakieś niesnaski w sprawach finansowych. Teraz coraz częściej są rozwody a wypominanie ile kto dał na wesele. Według mnie młodzi powinni raczej inwestować w mieszkanie. Moja koleżanka wyprawiła wesele na 150 osób a później mieszkali z rodzicami i dwójką dzieci w dwupokojowym mieszkaniu. Dopiero po dziesięciu latach udało się im wybudować dom, mieszkają dalej z rodzicami bo tamto mieszkanie musieli sprzedać. I po co wydawać wielkie wesela. Przepraszam byłam na super weselu na 300 osób, to było u znajomych z harcerstwa. Tylko to była jedna wielka impreza na dworze: ognisko, grille, muzyka z magnetofonu i spanie w namiotach. Więc było duże, niedrogie i bardzo liczne. Co najważniejsze oryginalne. Pozdrawiam

  8. Ojejku, jak ja nie lubię WESEL. Tej duchoty, tego żarcia, orkiestr i tych KONKURSÓW. I wydają tyle kasy, kredyty biorą… Potem rozwód a kredyt zostaje ;-) Przecież to zabawa na tylko jedną noc… Ale jak ktoś lubi i marzy o czymś takim, to proszę bardzo. Ale to nie dla mnie. W ogóle ;-)
    Pozdrawiam cieplo! :-)

  9. Pewnie, że lepiej skromnie, ale jeszcze – zwłaszcza na wsiach – pokutuje myślenie, że inaczej, niż z pompą nie wypada. Wiele też zależy od młodych – na ile będą mieli odwagę postawić na swoim – no chyba, że im też na całym takim tradycyjnym cyrku zależy. Pozdrawiam :-) .

  10. Najważniejsze, żeby wesele było odzwierciedleniem marzeń młodej pary, a nie rodziców. A kredyty oczywiście nie mają sensu, ale nie sądzę, żeby ta tendencja szybko poszła do lamusa.

  11. Najlepiej to wcale nie robić ja jestem maksymalnie anty-weselna. Nienawidzę takich imprez i nie wyobrażam sobie siebie w roli panny młodej na weselu. Dla mnie to szopka i strata kasy. Nienawidzę też być gościem, bo mam wrażenie, że najważniejsze są zawsze i tak koperty. Co to za impreza na którą ktoś mnie zaprasza, a ja muszę dać mu kasę, albo wypasiony prezent. Uważam, że nie powinno być kopert na weselach, a symboliczne prezenty, takie ‚na pamiątkę’. W końcu jak ktoś chce zrobić imprezę to powinno go na to stać, a takie liczenie żeby chociaż połowa się zwróciła jest dla mnie żałosne. Jeśli kiedykolwiek bym zwariowała i zrobiła wesele nie przyjmowałabym kopert, albo ich zawartość oddałabym na cele charytatywne. Chciałabym żeby w Polsce ludzie czuli, że przyszli świętować ten dzień z młodymi tylko po to by się cieszyć i bawić. Teraz ludzie się bawią mając świadomość, że ta zabawa na którą ich zaproszono kosztowała więcej, niż przeciętna impreza na którą idzie się z własnej inicjatywy. Polskie tradycje weselne są beznadziejne.

  12. Zastaw się a postaw się. A potem małżeństwo się rozpada(patrz statystyki), a rodzice jeszcze przez wiele wiele lat spłacając kredyt i odsetki od niego..
    Paranoja…
    Ja moim dzieciom powiedziałam, że na żadne weselisko z setką gości nie dam złamanego grosza, ale za to dam im pieniążki na miesiąc miodowy na Bora Bora i na to kredyt wezmę.
    A co?
    Niech mają dla siebie miesiąc raju na cudownej wyspie, zamiast karmienia stada niezadowolonych gości i skłóconej rodziny..

  13. Myślę, że młodzi mają mało do gadania w takiej sytuacji. ;)
    Mnie się marzy zwykły ślub, cywilny. Kilka najbliższych osób i noc potem na plaży i w hotelu. Ale to za kilka lat dopiero. :)

  14. W sumie byłam tylko na jednym weselu, ponad 200 osób, ale młodzi akurat sami na nie zapracowali, na piękną salę, więc problemów nie było.
    My z chłopakiem też postanowiliśmy sami na wesele zbierać. Wtedy nikt nie będzie się wtrącał w to, kogo wypada, a kogo nie wolno zapraszać. Fakt, też wyjdzie sporo, bo bliska rodzina duża, ale na pewno nie będzie żadnych kredytów. Najwyżej trzeba będzie dłużej poczekać na ten dzień.
    A na wsi tak to już jest, ludzie myślą, że im więcej wydają tym lepiej są postrzegani. Wiedzą, że zostaną obgadani z góry na dół, więc chcą jak najwięcej.

  15. No i to jest własnie smutny przykład na to, że żyjemy w tak dziwnym społeczeństwie. No ale w sumie nie na darmo nazywa się polaczków cebulakami :P Coraz częściej mam wrażenie, że ludzie robiątu wszystko na pokaz, a jedyna naprawdę ważna wartość życiowa to „co ludzie powiedzą”…

  16. Rety, Ineczko, jak ja dawno u Ciebie nie byłam! Sto lat chyba. Po pierwsze to u siebie też ostatnio pisałam o dużych i małych weselach i jak to wygląda od strony pary młodej. I mnie osobiście te duże przerażają i szokuje mnie takie podejście do tematu „zastaw się a postaw się”, (szczególnie kiedy dziecko jest w drodze).

    Po drugie to widzę, że czytasz „Anioły i demony” :) Fenomenalna książka! Nie mogłam się od niej oderwać. Najpierw wprawdzie obejrzałam film, ale to i tak nie zmniejszyło napięcia jakie Dan Brown umie po mistrzowsku zbudować :) A Tobie jak się podoba?

  17. Uważam, że zasada ” zastaw się, a postaw się” jest kompletnie nieżyciowa. Bo tak naprawdę po co to wszystko? Owszem można wziąć kredyt, nawet mały, ale spłacać go samemu, a nie oczekiwać od rodziców, że załatwią to za Ciebie. Niestety wiele osób tego oczekuje, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>