Nie mam orientacji w terenie !

W sobotę pojechałam z moim chłopem i jego kolegami na imprezę- otwarcie klubu- w którym oni robili dźwięk i światło. No więc oni ciężko pracowali a ja mogłam robić, co chciałam. Korzystając z tego, że na scenie nie działo się nic specjalnego a pogoda była piękna, poszłam na spacer. Powłóczyłam się po mieście, zwiedziłam rynek, bo ten klub był praktycznie w samym centrum….niestety skusiłam się na zakup butów, ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że takich właśnie szukałam od dawna i znaleźć nie mogłam. Takie skórzane z rzemykami wokół kostek,takie trochę góralskie rzymianki :) Gorąco było jak cholera, wróciłam z włóczęgi do chłopaków, siedzę, siedzę….nudy….nosi mnie. A wiedzieliśmy, że gdzieś w okolicy jest Mc Donald’s. A oni na dźwięk tej nazwy jęczą, że by zjedli cheeseburgery…..więc ofiarnie uznałam- pójdę! Tylko gdzie? I tu wkroczył mój A. Wiecie, co zrobił? Pełen dobrych chęci ustawił mi nawigację w moim telefonie….i mi tłumaczy- tu niebieskie, tu masz trasę, tu strzałka zielona- to Ty. Patrzę na telefon, na strzałkę patrzę i nic nie czaję. Mówię, że nie trafię, on mi na to, żebym nawigacji zaufała (!), to mnie na miejsce zaprowadzi.

No to powzięłam postanowienie zaufania, telefon w łapkę, idę. Pani w nawigacji do mnie mówi „skręć łagodnie w lewo”. Skręcam….ale zaraz, ja to strzałka? To czemu nie ma tu tej ulicy? Dobra, idę dalej….gorąco, dobrze, że długie spodnie zamieniłam na spódnicę i tenisówki…..gdzie ja jestem? Pani do mnie nie mówi, wpadam w lekką panikę, ale idę dalej, bo już widzę ich drwiące miny. Dzwoni mi telefon

„Kochanie, jak już  będziesz na miejscu, to chłopaki chcieli….

„Jakie na miejscu?- przerywam- na razie nie wiem, gdzie k….jestem ! Coś ty mi za nawigację dał?- wrzeszczę.

„Dasz sobie radę, na pewno”

Rozłączam się…..skręcam „za 50 metrów skręć w prawo”. „Zjedź z ronda, drugi zjazd”. Jakie zjedź? Przecież kurna ja idę ! Gdzie drugi zjazd? „Zmieniam trasę”. To zmieniaj, cholera jasna! Mogłam kupić coś do picia….gdzie ten Mc Donald’s? Jakieś wykopy, koparki, okolica na Maca nie wygląda. Skręcam w lewo, docieram do głównej ulicy deptakowej, „skręć w prawo”.  A spieprzaj dziadu!  Stoję jak debil z telefonem w ręce, czytam nazwy ulic, porównuję z tymi, które widzę przed oczami…..dupa!

Wchodzę do sklepu, pytam panią, gdzie ulica, tłumaczy mi o jakichś schodach. Wracam się, szukam schodów, idę….schodzę na dół, Maca brak, pani w nawigacji nie ma mi nic do powiedzenia. Szlag z nią ! Łażę już godzinę w upale. Resztkami sił zaczepiam przechodzącą kobitkę i pytam….mówi, że mnie zaprowadzi, bo mieszka w okolicy. Prawie jej na kolanach dziękuję, prowadzi mnie cierpliwie najkrótszą drogą.

„Przejdzie pani na drugą stronę, o tam już widać, widzi pani?”

„Widzę, o matko, jak ja pani dziękuję”- mówię, kobitka się uśmiecha

Do Mc Donald’sa docieram po półtorej godzinie…..czuję, że nie mam już płuc, leje się ze mnie dokumentnie, dzwonię do A….on zamiera. To posiedź tam sobie, nie śpiesz się, odpocznij, jakby co, dzwoń. Prawie płaczę, że sobie może tę nawigację wsadzić, bo jeszcze mi od tego bateria pada…..zamawiam duże lody, połykam prawie na raz. Zamawiam im te buły,podejmuję męską decyzję, że wracam. Torba w ręce, kawa w drugiej….Pilnuję się, żeby trafić na ulicę, którą mnie prowadziła moja wybawicielka. Okazuje się, że droga powrotna zajmuje mi jakieś 15 minut ! Chłopaki na mój widok prawie klaszczą. Kanapki zżerają od razu, ja jestem ledwo żywa….tym bardziej, że moje śliczne tenisówki zdążyły mnie obeżreć. A. przerażony, chce mnie obklejać plastrami, ale nic to nie da….bo bąble są w takim miejscu, że i tak plastry zejdą. Więc zakładam nowe sandały- jedyne, które w nic nie uwierają i tak kuśtykam….W niedzielę dałam stopom odpocząć, w życiu nie miałam takich otarć….nawet na pielgrzymce ! Pieprzę nawigację i mapy! Panią gadającą w owej nawigacji również mam daleko! Niech żyje bezpośrednia komunikacja z ludźmi!

ps. Wyjeżdżając z powrotem w stronę domu nawigacja poprowadziła mojego chłopa dość okrężną drogą. Słuchając jego utyskiwań samo mi się narzuciło zdanko owe” zaufaj nawigacji, kochanie, ona cię poprowadzi” :)

67 myśli nt. „Nie mam orientacji w terenie !

  1. Kiedyś wracałyśmy z bratową z koncertu i nawigacja się uparła, żeby skręcić w drogę, której nie było. Środek nocy, kończąca się benzyna i trzy razy to samo skrzyżowanie. Na szczęście w końcu zignorowałyśmy komunikaty i pojechałyśmy intuicyjnie. Udało się! :)

  2. Z nawigacją czy bez ja też nie mam żadnej orientacji w terenie, mogę się tak pogubić… Dobrze,że na studia jakoś jeżdżę ale Mama mnie pierwszego dnia puściła tylko z Wilkiem :P On pokazał drogę i sobie sama jeżdżę :D

  3. Boziu jakbym o sobie czytała, bo ja mam tak samo jak ty. Ja się gubię na prostej drodze i jeśli można gdzieś się zgubić, to ja na pewno się zgubię. A Nawigacja jest złośliwą, wredną babą i dlatego tak cię prowadziła.
    Oooo

    • tak! tak właśnie z tą wredną nawigacją jest! a my biedne kobiety padamy ofiarą wyżej wymienionej nawigacji baby ! a zakup nowych sandałów jest więc całkowicie usprawiedliwiony- uratowały moje stopy po powrocie…..

      • Po czymś takim zakup nowych sandałów to mus był, może nawet mogłaś dokupić jeszcze jakąś sukienkę, albo chociaż bluzeczkę..
        ps. a zauważyłaś, że ta Nawigacja zawsze jest kobietą ????
        to daje do myślenia dlaczego my kobiety wciąż się gubimy..

        • Ja sobie nastawiam męski głos, więc mogę zawsze powiedzieć, że „jak facet cię poprowadzi, to nie ma mocnych, żebyś trafiła” :-P Zreszta moja orientacja jest jak Wasza- jak można się zgubić, to na pewno się zgubię ;-) Ale już po kilku kilkugodzinnych opóźnieniach spowodowanych moim podróżowaniem, zaparłam się i nauczyłam korzystać ze zwykłej mapy. Zwykła papierowa mapa nigdy mnie nie zawiodła ;-) póki co ;-)

          • Nie to żebym cię Chomiczku chwaliła, ale nooo…korzystanie z mapy to jest naprawdę coś, bo ja niby też umiem, ale parę zakrętów, rondo i skrzyżowania ze dwa i ja głupieję całkowicie i już się nawet nie odzywam, tylko tak patrzę i patrzę i patrzę…
            Teraz to już się tego nie wstydzę, bo zrozumiałam, że mam taką urodę, albo mutację genową, albo talent, nie wiadomo, ale mam to i już!! :D

            • czyli następnym razem biorę zwykłą mapę papierową i niestraszne mi nawigacje i wredne złośliwe baby w tej nawigacji gadające!!! dzięki dziewczyny :)

            • Alicjo, jeśli pomalowałaś pokoje, to z mapy też nauczysz się korzystać- potrzeba matką… ogarnięcia blond główki ;-)
              Ineczko, ja Ci mówię- miej zawsze przy sobie mapę na papierze- choćby własnoręcznie namachaną ;-)

  4. A nas, we Florencji, nawigacja, głosem Hołowczyca, zaprowadziła prościutko pod drzwi katedry. Tej w samym centrum. Ze sławnymi drzwiami. Mandaty, które potem dotarły, wyniosły 300 euro :) Pozdrawiam ciepło :)

  5. Z moją orientacją w terenie też nie jest najlepiej, ale nauczyłam się wspomagać nawigacją w trudnych momentach – przestawioną oczywiście na pieszą wędrówkę :-) . Współczuję Ineczko i znam ten ból…

  6. Jakbym czytała wpis, który mógł by napisać mój mąż :P Z kolei ja to wzrokowiec więc i tak ta nawigacja by mi się nie przydała. Raczej zwykła mapa przed wyjazdem.

  7. Podobnie myślę jak Zmieniona Ona że koniec języka za przewodnika. Gorzej jak nie masz kogo spytać jak ja szłam przez las pierwszy raz do mojego sama. Dobrze że mam taki nawyk że lubię patrzeć i wypatrywać znaków szczególnych. Ważne że trafiłaś z powrotem, a na nawigację nie ma co liczyć. Pozdrawiam

    • ja, idąc przez miasto, też wypatrywałam co i jak, gdzie co jest i jakoś było….tylko te zakręty i strzałki na nawigacji mnie zmyliły…..dziadostwo

  8. hahahaha, padłam! :D:D:D:D:D
    leżżę i kwiczę :D
    Ze mną byłoby dokładnie tak samo :)
    Obróc mnie dwa razy wokół siebie i do domu nie trafię :P
    Nawigacja pierwsza klasa,nie ma co :P
    Ja nawet mapy czytac nie umiem:P

    • a ja mam mocne postanowienie, że następnym razem zabieram mapę i tak będę po mieście się z mapą szlajać, a co :) lansik na maksa !!!

  9. Taka nawigacja to jest dobra jak ktoś chce sie kogoś na parę godzin pozbyć.. :D Zostawia do w danym miejscu i mówi spotkamy sie tu i tu, sam robi w tym czasie cos fajnego, relaksuje sie a Ty szukasz wskazanego miejsca hehe

  10. „Koniec języka najlepszy za przewodnika”, sprawdza się w stu procentach! Z nawigacją różnie bywa, ale masz co wspominać,już teraz się z tego się śmiejesz. Pozdrawiam

  11. Nawigacja niebezpieczna jest, ostatnio wyprowadziła pewną kobietę na dawny radziecki poligon. Miałaś szczęście, że tam żadnych poligonów nie było, bo pewnie byś jeszcze nie wróciła :-). A tak na poważnie, to nawigacja upośledza nasze postrzeganie przestrzeni. Normalnie nigdy nie błądzę, za wyjątkiem dużych blokowisk, ale z nawigacją potrafię się pogubić :-)

  12. nawigacje mają to do siebie, że wyprowadzają ludzi na manowce. Brak orientacji w terenie to także moja zmora, często mam nawet problemy w dotarcie do miejsca, w którym byłam już kilka razy.. ale cóż zrobić trzeba sobie radzić i pytać ;)

  13. jak widzę, jesteś niezwykle inteligentna i proponuję wrzasnąć jeszcze kilka razy na chłopaka, to ładnie podkreśli też twoją kulturę osobistą

  14. Zdaje mi się że nie jesteś bystrą dziewuchą która łapie w trymiga.
    Żenujący jest ten post i nie wiem jak ten twój to wytrzymuje.
    Widać że z geografii jesteś kulawa jak pies.
    Dobra rada: Naucz się gdzie jest wschód a gdzie zachód oraz północ i południe
    o ile wiesz co to jest.

  15. Jeny, mam zupełnie tak samo. Zero orientacji w mapie, a ,,nawigacją” jest mój chłopak, bez którego tyle bym nie zwiedziła co – iłam ;)

  16. witaj:) ja miałam tak miesiac temu mowi do mnie maz przyjedz do mnie bo auto mi sie rozwaliło wiec mówi mi gdzie jest ja wpisuje w nawigacje i jade, jade niby dobrze:) mija godzina on dzwoni kochanie dlugo jeszcze a ja do niego nie wiem a gdzie jestes podaje mu miejscowosc a on ale cie pogrzało ja z drugiej strony jestem pojechałam w druga strone kierunku 100km:), do tekiej samej miejscowosci tylko nie w tym woj., tak mnie prowadziła nawigacja:) a on zamówil lawete i szybciej wrócił niz ja do domu

  17. Dla mnie ten post to kolejny przykład, że dzieciaki dzisiejsze nie potrafią domyślić się coraz większej ilości prostych rzeczy. Mało tego, dość że nie kleją podstaw, to jeszcze się tym publicznie chwalą, oczekując… no właśnie… czego oczekując? Że to ludzi rozbawi? Żenujące rzeczy są mało śmieszne, chyba że to treści dla 12-stolatków. Nie odbieraj tego jako złośliwy post, raczej jako opinię na temat tego co podajesz publicznie, żeby w przyszłości jeśli już musisz chwalić się, że jesteś głupia w jakimś temacie, to żebyś to robiła albo zabawniej, albo bardziej prywatnie.

    • zalecam poczytanie regulaminu blogowania. Jeśli jesteś tak dorosły, to nie powinno Ci sprawić problemu doczytanie, że każdy blog pisany jest PRYWATNIE a nie pod publiczne publikowanie…..nie piszemy dla ludzi, dla nieciekawych komentarzy, piszemy dla siebie i u siebie

  18. ~Selinze ja też zawsze jak wracam do domu z miejsca którego nie znam to zawsze z pomocą nawigacji czy bez ląduje na innym przystanku niż potrzebuje

  19. Oj ..:) nawigacja to już nie jedną osobę wprowadziła w malinki :), nawet wczoraj mieliśmy okazję przekonać się o tym z mężem, gdy szukaliśmy salonu meblowego, który był w takiej wsi 20 km od mojego miasta. Pani z nawigacji mówi: koniec trasy… i co rozglądamy się… szczere pole… szukałam choćby jednego krzesła, czy stolika ale nic nie było :P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>