Nie rezygnuj z siebie !

W niedzielę zadzwoniła koleżanka. W sumie to trochę przesadziłam, że koleżanka. Bo od jakiegoś roku albo półtora kontaktu nie miałyśmy. Mianowicie ona się zakochała. Ale tak na śmierć i życie. On miał być Tym Jedynym i Na Wieki do Grobowej Deski. Majka, tancerka z powołania, dziewczyna pełna pasji, z głową pełną pomysłów zakochała się do szaleństwa i przygasła niebezpiecznie.

Najpierw zrezygnowała z tańca, bo On był zazdrosny o jej partnera. Bo jak to tak, ona z tym obcym się kizia i mizia w tańcu? Nie może być ! Więc Majka zrezygnowała, żeby Mu pokazać jak bardzo go kocha. Potem Ona powoli zaczęła się odcinać od znajomych. Nie miała czasu się spotkać, bo każdy dzień planowała pod Jego dyktando. To znaczy: rano do Niego dzwoniła i pytała, co dzisiaj będą robić. Jeśli On miał czas, to wychodzili, spacerowali, siedzieli u któregoś z nich. Albo ona go woziła, gdy chciał się spotykać z kolegami. Bo on się ich nie wyparł.Gdy jej znajomi chcieli się z nią zobaczyć, to nigdy nie przychodziła sama. Albo z Nim, albo wcale. Więc znajomi się powoli wykruszali. Choć widzieli, że coś z nią nie tak i co niektórzy o tym mówili, ona nie wierzyła, nie chciała słuchać i miała do nich pretensje, że się wtrącają w nie swoje sprawy.

Któregoś razu Ona znalazła w jego komórce dziwne smsy od i do dziewczyny. Nie wiedziała, jak zapytać, ale się odważyła. On jej wcisnął kit, jeden, drugi, ostatecznie wyszło na to, że to ona miała wyrzuty sumienia, że mu nie zaufała i sprawa się zakończyła. Im dłużej byli razem, tym więcej planów miała Ona. Wspólne mieszkanie, rodzina, dzieci. Od mieszkania się wykręcał, bo brak kasy, bo wynająć się nie opłaca….więc nie nalegała, bo jego to drażniło.

I tak mijały miesiące, rok, dwa….byli razem, ale tak naprawdę pod Jego dyktando i Jego warunki.I któregoś dnia On jej oznajmił, że już nie są razem….bo On się zakochał w innej dziewczynie….bo ona na początku też była inna a  potem się zrobiła dziwna. Bo stała się „łatwo dostępna”, bo Mu wszystko podporządkowała….bo nie ma znajomych, pasji i szalonych pomysłów. Więc On odchodzi….bo potrzebuje więcej szaleństwa w życiu.

Dlaczego o tym piszę? Bo kiedyś byłam taka sama….bo nadal często popełniam ten błąd, że podporządkowuję swój czas Jemu a nie zawsze tak powinno to wyglądać. Bo przy całej miłości i szacunku do siebie nie wolno nam, kobietom, zapominać o jednym- że nie wolno nam rezygnować z siebie całkowicie. Bo nie daj Boże, kiedyś On odejdzie a Ty zostaniesz z …..a raczej bez….bez przyjaciół, bez pasji…kochaj, ale mądrze, zachowaj dla siebie swoją przestrzeń, nie rezygnuj z niej całkowicie, bo możesz skończyć  w osamotnieniu i smutku po stracie wszystkiego.Prawda stara jak świat,ale każdy musi do niej dojść sam….

A tak z innej beczki :) Przypominam się o polubienie na FB :)

62 myśli nt. „Nie rezygnuj z siebie !

  1. O mały krok nie znalazłabym się w takiej samej sytuacji.
    On – kochający i kochany nie zabraniał, nie był zazdrosny, nie miał pretensji – to ja chciałam czas spędzać tylko z nim! To ja nie chciałam żeby miał kolegów, wychodził, miał swoje sprawy, bo sama byłam tylko dla niego. Moi znajomi przestali się liczyć, Jego znajomi mimo woli stali się moimi. Ciągle razem, bez oddechu, bez wolności i w ciągłym stresie..
    Poczułam, że coś jest nie tak po kilku latach, kiedy wyjechałam na studia a On został w rodzinnym domu. Dopiero gdy praca, nauka, obowiązki i przeogromna pustka stały się częścią mojego życia zobaczyłam, że nie można żyć tylko z jedną osobą i dla jednej osoby, że mimo wielkiej miłości trzeba mieć swój kawałek świata, swoje pasje, swoich znajomych i wiedzieć co robić ze sobą, gdy drugiej osoby nie ma. Długo zajęło mi wracanie do „siebie” i uczenie się samodzielnego życia, nadal się tego uczę a On jest przy mnie i kocha mimo wszystko ;)

    • ja też się tego uczę…..mam tyle lat a ciągle się uczę i zdaję sobie sprawę, że do wszystkiego się dochodzi wraz z upływem lat…a najgorzej się tak zatracić…..

        • Masz rację- istnieje. To dużo zależy też od relacji z rodzicem. Dla kobiety- z ojcem, dla faceta- z matką. Kobieta, która nie miała z ojcem dobrych relacji, będzie dla swojego faceta robić wszystko, żeby sobie na jego uczucie zasłużyć….

  2. A wiesz…i ja mam coś z tej Majki…
    I jeśli już wejdzie się jedną nogą w taki związek, w takie życie pod dyktando innych, to potem BARDZO ciężko jest się z tego wycofac…

    FB-polubiłam :D

    • oj ciężko….bo najpierw jest problem, żeby sobie z tego zdać sprawę, potem jak się wycofać….pół biedy jak masz w kimś wsparcie a jak zostajesz sama…to jest to tym trudniejsze

  3. Ja przeginam w drugą stronę. Moja potrzeba niezależności jest tak silna, że każda próba jej ograniczenia kończy się co najmniej zgrzytem. Ale też jestem sprawiedliwa i facetowi daję pełną swobodę działania. Nie mam problemu z tym, że akurat wtedy, kiedy miałby się spotkać ze mną, kolega albo koleżanka wyciąga go na piwo. Mam 100 pomysłów na to, co mogę wtedy robić.

    • ja swojego nie ograniczam- chce, to wychodzi, zresztą w obie strony to działa. Ale pamiętam, że dawno, dawno temu różnie bywało…..więc do wszystkiego się po prostu dochodzi wraz z wiekiem i chyba doświadczeniami…..

      • kazdy przypdek jest inny ,ja mialam kolezanki ,nie odizolowalam sie od nich i w miare mozliwosci spotykalam sie z nimi;maz mial swoje wyjscia ,nie kontrolowalam go ale stale ja bylam pod jego wplywem .Dla spokoju w domu ulegalam mu we wszystkim.Odszedl z mlodsza i teraz musze mimo wszystko odnalezc siebie ,zaczac zyc wlasnym zyciem i to nie jest latwe ,kiedy przez cale zycie ktos za ciebie decyduje o wszystkim.

  4. Prawdą jest, że nie należy zapominać o sobie, ale z drugiej strony są osoby, które inaczej nie potrafią, albo podporządkowują się komuś totalnie, albo same podporządkowują sobie drugą osobę. Miałem takiego kolegę, który szukał kobiety, która będzie nim totalnie zarządzać. Znalazł. Dlatego słowo kolega jest w czasie przeszłym…

    • a to ciekawe….bo zazwyczaj faceci się nie lubią podporządkowywać kobietom. Są wyjątki jak widać. Dla mnie to chory układ, gdy jedno drugim zarządza…..a gdzie współpraca i partnerstwo?

      • Mężczyzna absolutny pantoflarz, to wcale nie takie rzadkie zjawisko. Ja znam dwa absolutnie skrajne przykłady, gdzie mężczyźni odcięli się od wszystkiego i byli na każde skinienie żony. Pewnie mniej radykalnych przykładów trochę też się znajdzie. Potrzeba posiadania na własność dotyczy obu płci, jest też potrzeba bycia czyjąś własnością…

        • Owszem- też nam kilka przykładów kompletnych pantoflarzy, którzy są absolutnie podporządkowani swojej kobiecie i chyba im to odpowiada… Natomiast jeśli chodzi o moje zdanie, to zgadzam się z Tobą Ineczko- trzeba mieć swoją przestrzeń. Przeszłam przez kilka związków, nigdy nie ma pewności, że ten będzie właśnie tym do końca życia. To rodzina i przyjaciele powinni być do końca życia, dlatego często to ich stawiałam na pierwszym miejscu. NIGDY nie jesteś w stanie przewidzieć tego, kto będzie przy Twoim boku za rok, pięć, dziesięć…

          • nie wyobrażam sobie już teraz tak całkowicie zrezygnować ze swoich spraw dla Niego i być na każde skinienie….nawet jak się tak dzieje, to po jakimś czasie przychodzi otrzeźwienie…..

          • O nieznajoma komentatorko,ja doskonale jestem w stanie przewidzieć kto będzie przy moim boku za rok ,pięć ,dziesięć.Nie będzie po prostu przy nim nikogo,tak nie bylo i nie ma.Nikt nie chce ze mna być,a mam 47 lat.

      • Wspolpraca i parnerstwo????To jest rzadkosc!!!Nie znam w moim kregu znajomych malzenstw opartych na tych zasadach.Zawsze jest uleglosc ktorejs ze stron,w wiekszym lub mnejszym stopniu.

  5. To jak każdy kocha to nie moja sprawa i nie mnie oceniać, ale by związek był sukcesywny, szczęśliwy potrzeba jest rozmów, każdy powinien mieć swoją przestrzeń, pasje i mógł się rozwijać. Coś takiego jest niesamowicie toksyczne. Związek powinien rozwijać skrzydła każdemu z partnerów, powinno się mieć wsparcie w drugiej osobie by można było się dzielić i sukcesem i porażką. Czasem trzeba i ułożyć jakiś plan spotykania się razem, a potem gdy już się mieszka plan dnia by nikt nie czuł się uwięziony i ograniczany choć czasem trzeba się poświęcić dla jednej osoby ( nie mylić,że tylko jedna osoba ma ciągle ustępować). Nie można też zmieniać tej drugiej osoby. Albo akceptujemy i wady i zalety albo szukamy dalej. Bo na siłę zmieniać styl ubioru, zainteresowania, nawyki to bezsens. To nie kochamy osoby a tworzymy sobie własny ideał.

    • Mój A. ma kolegę, który po rozwodzie spotykał się z jedną dziewczyną. Był tak krytyczny co do niej, że nawet jej styl ubierania się mu nie pasował, narzekał i narzekał…..a ona się twardo wzbraniała i miała rację…..rozstali się

      • Bo nie może być tak, to jest coś toksycznego. Nigdy nie pojmę dlaczego ludzie pozwalają sobą manipulować, siebie niszczyć i sobą pomiatać. Jeśli się kogoś kocha to tak się nie robi. Tyle :P Ja nie wyobrażam sobie by mój partner mówił mi jak mam się ubierać, może mi doradzić, ale nie dyktować. Ja ostatnio ubrałam bluzkę z odkrytymi plecami a koleżanka do mnie ” co na to Twój Wilk?!” a co on może? Powiedział,że ładnie wyglądam, tyle. Albo ja po uczelni poszłam sobie na zakupy a ona była w szoku i dopytywała czy aby poinformowałam o tym Wilka i czy on mi pozwolił… To jest chore. TOKSYCZNE. Tak nie wolno.

          • Ona musiała się pytać o wszystko… A nawet zaczął ją oskarżać o biseksualizm (uczelnia prawie samych bab więc… ) Uh. Dla mnie trzeba znać pewne zasady, trzeba być odrobinę egoistą. Bo choć serce mówi,że Wilk to ten jedyny, ale jak coś się stanie i los nas rozdzieli? Wolę wtedy rozejść się nie żałując i nie wypłakując się. A nie zostać odcięta jak od pępowiny :P Bo to jak się podporządkowuje pod faceta to jest nienormalne. Trzeba wspólnie wszystko ustalać, wiadomo,że nie zawsze jest tak,że można obejść się bez kompromisu. Czasem z czegoś trzeba zrezygnować by się z mężczyzną spotkać :) Tyle,że i on któregoś dnia ma postąpić tak samo a nie,żę my wszystko poświęcamy a jak on musi to ma w dupie. A to bo zmęczony, a bo to tyle pracy… Bo jeśli nawet czasem coś jest ważniejszego dla niego niż ja i on nie potrafi dojść do kompromisu… To bye bye :P

    • Dla mnie jak to napisalaś tzw plan spotykania się,mieszkanie razem i bycie w związku jest abstrakcją, Od zawsze mieszkam sama i jestem sama,nikt nie chce ze mną być,jedno spotanie i koniec. Takie myśli ,przy porannej kawie.

    • Masz zupelna racje ale do tego trzeba szczerej ,prawdziwej milosci ,a my czesto mylimy substytut milosci z ta prawdziwa..Kiedy kochasz szczerze to znaczy akceptujesz czlowieka z jego zaletam i wadami i dajesz mu wsparcie w kazdej chwili waszego wpolnego zycia ,a nie w schylku zycia,stwierdzsz ,ze to nie to ,ze zmarnowales sobie zycie i uciekasz jak szczur z tonacego statku i zrzucasz cala wine na druga strone.

  6. prawda stara jak świat Ineczko.
    Niestety.
    Mam wrażenie, że gdy zabraknie chociażby partnerstwa, to zawsze przegrywa ta strona, której zdecydowanie bardziej zależy..

  7. Dobrze powiedziane, czasami spotykając mężczyznę kobieta uważa, że on jest jej wyśnionym, jedynym i ostatnim, podporządkowuje się jego nawykom, jego słowom, zapominając, że sama jest wartościową osobą i ona też musi być szczęśliwa w tym związku. A co to za szczęście kiedy życie dwojga ludzi dyktuje jedna? Miłość może w końcu przeminąć, ale przyjaźnie i pasje trwają, dlatego trzeba je pielęgnować :)

  8. Droga Ineczko, ja też taka byłam. 3 lata toksycznego związku, jego kłamstw, zdrad, poniżania mnie… strasznie zaniżyło to poczucie mojej wartości.. Na szczęście w porę poznałam fajnego chłopaka, który wyprowadził mnie na prostą.. i dziś jest moim mężem :) Pozdrawiam cieplutko!

  9. Historia jakich wiele. Ale doszukalam się tu siebie. Bo rzeczywiście było tak, że przychodził weekend i się czekało aż znajdzie czas. Tylko, że powody były inne.
    Miała dziewczyna pecha po prostu.
    Każdy popełnia błędy.

  10. Prawda jest taka, że gdy na kimś nam zależy, kochamy tego kogoś, to zrezygnowanie z siebie przychodzi bardzo prosto. Bo gdy mówisz, że kochasz to zapominasz, że jesteś i to jest prawdziwa miłość, szczera, lojalna, oddana. I wszystko fajnie jeśli jest tak samo z dwóch stron, a rzadko tak jest, niestety.

    • no właśnie…tak często to kobieta wszystko potrafi zmienić i poświęcić a dla faceta w ten sposób staje się po prostu nudna i przewidywalna…..to durne „gonienie króliczka”

  11. Jeszcze nie dawno byłam w tej podobnej sytuacji… I myślałam, że to na zawsze i że chcemy tego samego od życia. Ot co.
    Przepraszam, że tak dawno mnie nie było, czas ucieka mi między palcami. Ale wciąż pamiętam o Tobie ;*

      • Tak wlasnie bylo w moim przypadku ,nie wyprowadzal mnie z tej niewiedzy,nie rozmawiel z mna jak z przjacielem,nie dal mi nigdy wsparcia a ja kochalam go mimo wszystkich jego wad,akceptowalam takiego jaki byl,A teraz jestem sama i ciezko mi dojsc do siebie,mlodszy model jest lepszy.

  12. Też dosyć długo byłam w takiej sytuacji i nie widziałam w tym niczego złego, więc tak jak mówisz, każdy musi dojrzeć do zmiany w swoim tempie. Kiedy nadszedł mój czas poczułam się jakby ktoś nagle zdjął mi opaskę z oczu, niestety im szybciej się otrząśniemy tym łatwiej zaprowadzić w życiu porządek. Jak się facet przyzwyczai do posłusznej, to później ciężko mu się rozstać z sielskim życiem i próbuje walczyć ;-)

  13. niestety tacy faceci się zdarzają. I niestety kiedyś na takiego natrafiłam. Ale wiesz. Najgorsze jak się dziewczyna zakocha. Pod wpływem tych uczuć dla drugiej osoby zrobi się wszystko. Pierwsze zakochanie mija i pokazuje się goszka prawda. I daletgo od tej pory postanowiłam się nie zmieniać. Bynajmniej w zwykłych sprawach tak ale nie co do marzeń, ulubionych rzeczy, ubioru itd. Czasem mi wstyd za to…I pewnie jej też jest albo będzie. Bo ciezko pogodzić się z faktem że żyło się z manipulantem. I dam ci rade. Pilnuej żeby do niego nie „poleciała” gdy ten sobie znów o niej przypomni. Bo może tak być gdy nie zajdzie na widoku nowej ofiary.

  14. wiesz… jako „stara” mężatka, jeszcze teraz trafiam na różne pretensje Małża mego, a to o koleżankę, a to o przynależność do różnych organizacji… ALE nie pozwalam się stłamsić i robię dalej swoje :)

    • I dla takiej kobiety facet będzie się starał, dla kogoś takiego warto żyć i spokojnie płynąć. A cały ten ,,chory” świat staje się wtedy naturalnym środowiskiem dwojga. Wspólne pasje oraz wspieranie partnera w jego własnych zainteresowaniach, tworzenie, przywiązanie, namiętność i miłość a w końcu umiejętność słuchania i mówienia o lękach, pragnieniach, emocjach. Zaufanie. Nieodgrywanie ról a bycie sobą pomimo wszystkiemu i wszystkich. Tak niewiele potrzeba by być szczęśliwym…
      I tego życzę z całego serca:)

  15. Gdyż, nie warto dla miłości rezygnować ze wszystkiego. Może ja nie popełniłam do koca tego błędu, bo raz na jakiś czas spotykałam się ze znajomymi, ale On, ten który myślałam, że będzie już zawsze i na zawsze pare miesięcy temu oświadczył mi dzień przed naszym wspólnym wyjazdem, że mam się spakować i wyprowadzić. Nie powiedział dlaczego, a teraz to ja już nie chce wiedzieć. Bolało strasznie, wciąż boli i chyba już zawsze będzie.

  16. Racja, w związku należy mieć swoją przestrzeń, pasję i czas tylko dla siebie, nawet niewiele, ale zawsze! Natomiast nie zgodzę się z tym, co niektórzy piszą, że facet zazwyczaj odchodzi, a znajomi zostają, bzdura!!! Ja jestem z moim facetem od 17 roku życia i od początku nie widzieliśmy świata poza sobą, co oczywiście skutkowało tym, że zaczęliśmy swoje osobne życie i oddaliliśmy się od niektórych znajomych. Aczkolwiek Ci prawdziwi znajomi, przyjaciele, zostali do dzisiaj. Co prawda to jest tylko garstka, bo większość znajomych straciliśmy, ale jak sie okazało, teraz nie żałujemy! Była to zazwyczaj zawiść z ich strony, że my sobie układamy życie, mamy mieszkanie, podróże, a nie troska. Dlatego znajomymi nie ma co się przejmować, to bzdura! To właśnie znajomi mijają, teraz są, a w potrzebie ich nie ma. Ja właśnie do tego dojrzałam! A później poznaliśmy nowych ludzi, nowych znajomych, szczerych i niezawistnych i tylko z takimi osobami utrzymujemy kontakty! Kiedyś myślałam inaczej, że wszystkie koleżanki się ode mnie odwróciły, straciłam ze wszystkimi kontakty, co ja zrobię, zostałam sama, ale przeczekałam ten okres i spotkałam nowych ludzi, bardziej wartościowych, naprawdę! A facet? To właśnie facet był ze mną zawsze, mogłam na niego liczyć w każdej chwili, a on na mnie, jak coś się działo, rzucał wszystko i mi pomagał i to niby jest pantoflarstwo?! Dla gimnazjalistów może tak, ale dla dojrzałych ludzi, jest to właśnie prawdziwa miłość.. Nie tylko motyle z brzuchu, ale codzienność! I wszystko i wszyscy przemijali, a mąż jest od 20 lat! Jeśli ma się takie uczucie, taką osobę, to trzeba to pielęgnować. Oczywiście, trzeba mieć też przy tym zdrowy rozsądek! A teksty jakie tu widziałam- że znajomi zostają, a facet przemija, strasznie podniosły mi ciśnienie! Znajomi haha, uśmiałam się. Kto tak myśli, to się kiedyś na tym przejedzie. Prawdziwych przyjaciół ma się naprawdę niewiele.

  17. czy wiecie na czym polega wspolne zycie moim zdaniem nie.glupszego tekstu dawno nie czytalem ,te komentarze co to wogole jest bzdura. moi koledzy przyjaciele twoje kolezanki przyjaciolki sa teraz wspolni jak wszystko no ale kobiety sa bardzo skaplikowane

  18. Przed chwila tez bylam w takim zwiazku. Zakochany czlowiek potrafi wytlumaczyc sobie wszystko, nawet jesli na tym traci i jest tego w 100% swiadomy. Temat rzeka. Wazne zeby rozum w odpowiednim momencie zaczal funkcjonowac jak nalezy. W moim przypadku zaczal dzialac chwile pozniej. Jak przypadkiem odkrylam ze nie tylko mnie „kocha” jestem na etapie radzenia sobie sama z soba i to w tym wszystkim jest najtrudniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>