O wyższości trampek nad szpilkami

Nie cierpię szpilek !!! Chociaż za każdym razem obiecuję sobie, że je w końcu polubię, nic z tego. Nie iskrzy między nami. Zakładam je , gdy mam jakąś ważną okazję, muszę się godnie zaprezentować na imprezie oficjalnej lub wyjść na scenę, bo np. prowadzę jakiś konkurs, przegląd czy coś takiego. Zazwyczaj wygląda to tak, że szpilki wrzucam do reklamówki i do torby, na nogi balerinki i pędzę do pracy, po czym przebieram je przed samą uroczystością. Szczerze podziwiam te kobiety, które w szpilkach paradują codziennie, które potrafią się na nich utrzymać bez przewrotki,. 3-letnia córka mojej znajomej ostatnio odkryła szpilki siostry i paradowała w nich nawet po schodach, ku zdziwieniu sióstr i mamy, bo one w nich chodzić nie lubią.

Wczoraj zauważyłam dziewczynę, która w szpilkach też chodzić nie potrafiła. Szła zapewne do kościoła, koślawo, stawiając nierówne kroczki, to szybciej, to wolniej, kolebocąc się na boczki. No i stało się- wykopyrtnęła się jaka długa. Ponieważ obserwowałam ją z okna, nie pomogłam. Dziewczę się pozbierało i poszło dalej. Współczuję…..

Szpilki są fajne, nie przeczę, ale trzeba w nich umieć się zaprezentować. Kobiece nogi ponoć w szpilkach wyglądają smuklej i powabniej, gdzieś wyczytałam, że panowie bardzo nie lubią naszych balerinek i płaskich butów w ogóle. Ja tam jestem zwolenniczką wygody. Na co dzień zakładam trampki, przyznaję bez bicia, że uwielbiam ten rodzaj butów, wysokie, niskie, moja mama szału dostaje, gdy wracam z kolejną parą :) Mam w swojej szafie 3 pary butów na obcasie- czarne, brązowe i takie „dżinsowe”. Chodzę w nich, gdy muszę. U mnie na wsi dzieciaki wiedza, że jeśli pani pojawia się w szpilkach, to zapewne za jakiś czas będą stały albo za sceną, albo w innym pomieszczeniu a pani śmigać będzie w balerinkach.  Odkryłam też ostatnio tenisówki :) Zakupiłam sobie białe i dumnie  w nich paraduję, bo fajnie wyglądają nawet do sukienek. Przynajmniej mi nie grozi upadek albo komentarze, że nie umiem w nich chodzić. Nie grozi też ból nóg i stóp, które w szpilkach są nienaturalnie ułożone i poskręcane tak, że po ściągnięciu ich bolą jeszcze jakiś czas. Jak dla mnie- trampki górą :)

indeks

Ps. No i Kiełbasa wygrała  Eurowizję…..chyba pora umierać…..

44 myśli nt. „O wyższości trampek nad szpilkami

  1. Też nie przepadam za wysokimi obcasami, ale 4-5 cm może być. W mojej szafie panuje chyba równowaga pomiędzy obcasem i płaskim obuwiem. Trampki również posiadam i dosyć często je wkładam. Myślę, że sporo zależy od wyprofilowania buta. Jeśli jest dobrze zrobiony, te kilka centymetrów nosi się całkiem wygodnie. Pozdrawiam.

    • pewnie masz rację z tym wyprofilowaniem , bo mam jedną parę, w której chodzi się całkiem znośnie….może warto po prostu kupić droższe a lepiej zrobione….

  2. ja tam lubię niski obcas i koturny. Mam ze trzy pary takich wysokich, używam raz w roku na wiosnę jak się napalę, A potem cały rok konsekwentnie pamiętam, że to był koszmar i czekają znów rok ;D to racja, ja podziwiam te panienki, które w 15 cm obcasach latają na autobus ;D
    PS. Chciałam Ci bardzo podziękować tak bardziej osobiście za wsparcie w ostatnich dniach, tygodniach. Nie znamy się właściwie,tyle co tutaj, ale dla mnie to wiele znaczyło, dziękuję.

    • od tego jesteśmy, żeby się wspierać:) cieszę się, że mogłam pomóc chociaż w taki sposób :)
      ja jestem zawsze pod ogromnym wrażeniem dziewczyn na obcasach, ale tych, które naprawdę w nich chodzą a nie potykają się na każdym krawężniku :)

  3. całe dorosłe życie chodziłam w szpilkach i znakomicie się w nich czuję, ale teraz odkryłam tenisówki i japonki, do japonek potrzebowałam całego sezonu aby się przyzwyczaić i dałam radę, natomiast w tenisówkach mi stopa leciała śmiesznie do tyłu i miałam z chodzeniem trudności. Ale sądzę, że będą moimi ulubionymi butami. Baleriny to dramat, strasznie bolą mnie w nich nogi. Teraz ciekawostka – zimą również noszę kozaki na obcasach, chyba mam źle w głowie!

  4. Wielka jestem,więc z jasnych powodów nie lubię być jeszcze wyższa :-P Pomykam generalnie śmiało w balerinach,ale ostatnio zakupiłam sobie but na 5cm obcasie. Że mam lęk wysokości,to musiałam się z nimi oswoić :-P jednak muszę przyznać, że sylwetka wygląda seksowniej, biodra sie kołyszą itp. Ale chodzić w tym trzeba UMIEĆ ;-)

  5. No to witam w klubie :)
    Ja od zawsze poginam w płaskich zapierdalaczach :D
    No bo co? Lecę na autobus, swego czasu latałam z wózkiem, teraz latam z Małą jak nie rower, to hulajnoga. Widzisz oczami wyobraźni mnie matkę 3-letniego Łobuza w parku karmiącą kaczki na szpilach! :D :D :D
    No kurna cyrk!
    A laski tak chodzą, serio! Kiedyś jedna mi powiedziała, że ładnie trzeba wyglądac zawsze i wszędzie, bo nigdy się nie wie kogo się spotka :)
    Pewnie dlatego ja spotykam tylko stare babuszki :)
    Mam kilka par pięknych szpilek,ale kiedy je już zakładam(bo muszę), sprawdzam na ile jestem ubezpieczona :P
    Koturny-owszem! Ale u mnie królują balerinki, adidaski, trampki i tenisówki :D

    • ja wiedziałam, że i w tej kwestii się dogadamy :) owszem, trzeba ładnie wyglądać, ale jak się nie umiesz w tych szpilach posuwać do przodu to gdzie to ładne?

  6. Normalnie wypisz wymaluj ja ;) Szpilki są dobre do stania w szafce ;) Trampki, cichobiegi i inne pepegi – uwielbiam! Najważniejsze żeby było wygodnie ;)
    A brodata „baba” wygrywająca tak prestiżową imprezę, naprawdę przepowiada koniec świata :)

  7. Balerniki kocham niezmiernie, chociaż faceci rzeczywiście wolą szpilki, ale cóż, ja wysokich obcasów nienawidzę wręcz i nie będę się zmieniać na siłę :) . Pozdrawiam!

    • to ja mam tak samo, chociaż czasami wdziewam i szpilki :) ale też wychodzę z założenia, że nic na siłę- jak mu się nie podobam na płasko, to trudno…..

  8. Mnie się bardzo szpilki podobają, szczególnie czerwone i błyszczące, ale niestety należę do grona nożnych koślawców, i chodzić w tych buciorach za Chiny nie potrafię :P Trzeba mnie było widzieć, jak tempem ślimaka podążałam w szpilach na maturę… :P A były niskie… :P Moimi ulubionymi buciorami są znoszone, 4-letnie glany, a gdy jest na nie zbyt ciepło, wbijam się w trampki, również znoszone i wygodne oczywiście :D

    • o też kiedyś miałam glany i nawet się zastanawiam, gdzie się podziały? chyba w szale przeprowadzki gdzieś zaginęły a pamiętam, że je uwielbiałam….

  9. Nie lubię szpilek. Mam dwie pary i chodzę w nich od wielkiego dzwona, czyli na święta. Na co dzień wygrywa obuwie sportowe. Nogi mnie po nich nie bolą, nie stresuję się tym, że zaraz noga mi się omsknie na dziurawym chodniku….Choć w szpilkach chodzić umiem.
    Naprawdę nie rozumiem kobiet, które na co dzień chodzą w szpilkach. Za parę lat takie damusie będą płakały na ból pleców i jego skrzywienia, oraz na haluksy…

  10. Są osoby, które w szpilkach chyba się rodzą i nie wyobrażają sobie innych butów, niestety ja wolę na niskim obcasie lub płaskie. Ubolewam nad tym, bo bardzo mi się podoba noga w bucie na wysokim obcasie. No, ale cóż jak się nie ma co się chce, to się lubi co się ma. Pozdrawiam

  11. Miałam raz bardzo dobre szpilki że nawet zapomniałam zmienić je po 10 godzinach stania za barem, ale tylko raz udało kupić się tak wygodne. Zdecydowanie wolę sportowe obuwie. To nie czasy kiedy był tylko jeden rodzaj tenisówek. Możesz mieć teraz do sukienki i do spodów. Ciekawa jestem jak by pani w szpilkach poszła u mnie do sklepu gdzie 20 minut idzie się przez las. Już widzę ten krok, nic tylko scenka z jakiegoś angielskiego serialu gdzie to było Ministerstwo Głupich Kroków. I co mądrze napisałaś w szpilkach trzeba umieć chodzić a jak patrzę na niektóre panie na ulicach to i w płaskim obuwiu nie umieją chodzić. Co się dziwić jak to przeważnie z domu do samochodu, z samochodu do biura i droga powrotna to samo. A jak byłam młoda to pamiętam panie na szpilkach które nie dosyć że chodziły z gracją to jeszcze dźwigały siaty, nie siateczki, z zakupami. Panie poćwiczcie chodzenie najpierw w domu. Pozdrawiam.

    • jestem za tym poćwiczeniem w domu, sama tak kiedyś robiłam :D i z tym wyborem trampek i tenisówek też masz 100 procent racji- kolory najróżniejsze, fasony też….trampki zresztą wracają na salony i są noszone przez wszystkich ,znanych i nieznanych, młodych i starych :)

      • Czyżbyś też chodziła z książką na głowie po sznurku? Mama męczyła mnie godzinami takim ćwiczeniem, dlatego dzisiaj kiedy za długo jestem zgarbiona od razu się prostuję.

        • aż tak to nie….raczej sama sobie reżim narzucałam :) a co do garbienia i prostowania- babcia miała taką metodę, że za każdym zgarbieniem klepała mnie po plecach i od razu działało :)

          • Oj babcie miały różne sposoby. Dobrze że teraz mam z głowy obcasy. Po pierwsze nie miałabym gdzie chodzić w takich butach a po drugie moja Połówka jest niższa ode mnie o 8 cm. Już się nieraz śmieje że patrzę na niego z góry a jakbym założyła szpilki to jakbym patrzyła na niego z Pałacu Kultury.

            • no i wszystko się pięknie i idealnie poukładało :) mój chłop też byłby niższy gdybym w szpilkach paradowała, więc tu jest dodatkowy powód :D

  12. Sorki,że wskoczyłem na temat noszenia szpilek – ja, żem jest chłop:D:D ale i mnie zdazyło sie założyc takie obuwie:) było to dokładnie 1980 roku (patrz jak ja to pamiętam) w ogólniaku byłem wtedy 3 klasa w dzien wagarowicza zamiast wiac z zajęć wymyśliła młodzież dzień przebierańca:D i tak sie trafiło żę nasza klasa za cyganów sie przebierała, ale nie tak normalnie dziewczyny cyganeczki a chopcy (raptem 6 sztuk) cyganie o nie! u nas trzba bylo odwrotnie:D:D i stało się :D za cygankę robiłem (I baba w wąsem byłem) taka uwczesna Cinchita Kiełabasa tylko zamiast brody(nie miałem wtedy jej) był wąsik! Pewnie byłem prekursorem tego nurtu;) No ale wracam do nurtu obcasów kurde zawsze mnie to zastanawiało jak kobiety moge chodzic w takim obuwiu cały dzień (moja kuzynka) ja połamac nóg nie połamałem ale kostki pobcierane miałem do (prawie) KRWI :):D Fakt może trzeba było chodzic dłuzej to wkońcu równowage bym jakąś utrzymał wkońcu a tak to łapałem sie kogo popadnie aby sobie mojej wąsatej i umalowanej buźki nie obic:) i pamiętam że miałem wtedy szalone powodzenie;)

    • no proszę,musiało ci być do twarzy w tych szpilkach i nie dziwię się,że miałeś powodzenie :P ja tam jednak nade wszystko przedkładam moje szare conversy :) co nie znaczy, że jak muszę być elegancka, to nie zakładam szpilek….ale płaskie buty zawsze w torebce na zapas

  13. Buty – moja słabość. Uwielbiam wszystkie, chociaż z wygody częściej wybieram baletki czy trampki. Szpilki raczej od święta i na krótko, ale robię to dla swoich nóg bo nie chcę za 20lat mieć żylaków :P

  14. A ja tam jestem z obozu „zabiję się,ale w pięknych butach”. Chociaż szpilki już opanowałam, więc jeśli tylko nie ma kostki brukowej lub lodu, to nawet mogę podbiec do autobusu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>