Mężczyzna u kosmetyczki :)

Wybrałam się wczoraj do mojej pani fryzjerki. Grzywka zaczęła mi już włazić do oczu a jest to dla mnie sygnał, że powoli tracę widoczność, więc trzeba było działać. Przy okazji moja pani Jola wyregulowała mi brwi, bo powoli czułam się jak skrzyżowanie Breżniewa z Wielkim Ptakiem.

Wchodzę więc do salonu fryzjerskiego, gęba uśmiechnięta…i stanęłam jak wryta, bo oto na fotelu przy stole u pani kosmetyczki siedział sobie mężczyzna !!!! Młody chłopak, znam z widzenia, więc zastopowało mnie, bo takie zjawisko na oczy pierwszy raz widziałam. Mimo za długiej grzywy widziałam co widziałam :D Pani kosmetyczka robiła panu manikiury, znaczy się usuwała skórki i wygładzała paznokcie  a ten się błogo uśmiechał i komentował jak mu teraz będzie w tych pazurkach pięknie :) Stałam chwilkę jak to cielątko, ale się zreflektowałam, no bo niby co w tym dziwnego, że facet dba o siebie i przychodzi  zrobić sobie manikura profesjonalnie?  W końcu to chyba lepiej ,że ma świadomość, że warto wyglądać na zadbanego człowieka z pięknymi dłońmi? Przy okazji- moje dłonie już tak piękne nie są, ale co tam, jeszcze wytrzymam, w końcu nikt nie musi patrzeć :D

W ogóle chciałam być mądra i poczytałam co nieco w Internecie, że teraz to widok faceta w salonie kosmetycznym już nikogo nie dziwi, mało tego, w Krakowie powstał nawet specjalny salon, przeznaczony jedynie dla panów. I panowie doceniają, że mogą przyjść na zabiegi kosmetyczne, pilingi i insze podobne.

Są tacy, co uważają, że do kosmetyczki chodzą tylko „cioty” , znaczy się geje. Zawsze mnie bawił ten skrót myślowy, ale komentować mi się nie chce, bo i po co. Jeśli mężczyzna jest zadbany, pachnący to nie oznacza, że lubi facetów :) Może się przecież upiększać dla swojej kobiety, coby jej nie było wstyd za niego.

Myślę, że nie ma nic złego w tym, że faceci dbają o siebie, w końcu „facet” nie oznacza, że ma być zarośnięty jak dziki, „pachnieć” samą naturą, mieć brudne pazury a kąpać się od Święta. Jak w każdym przypadku ważny jest natomiast umiar i dobry smak. Ważne, żeby z tymi zabiegami nie przesadzać, najgorzej, gdy facet dba o siebie bardziej niż jego kobieta :) Trzymam kciuki za wszystkich dbających o siebie panów :)

60 myśli nt. „Mężczyzna u kosmetyczki :)

  1. Ja jednak cieszę się z tego, że mój Mąż do kosmetyczki nie chodzi. Zresztą – ja też nie, więc to by w naszym przypadku na pewno była przesada :) . Mężczyzna powinien o siebie dbać, oczywiście, wolę jednak kiedy jest czysty i pachnący – owszem jak najbardziej – ale jednak nie jakoś przesadnie „wymuskany” :) .

  2. Facet u kosmetyczki to gej – o takich stereotypach książkę niejedną napisać można ;) Mnie to nie dziwi, w sumie fajnie jak mężczyzna stara się dobrze wyglądać, przecież to nie tylko babska sprawa co by się ładnie prezentować ;D Zresztą mówią, że o „porządności” mężczyzny świadczą jedo czyste buty i zadbane dłonie.

    Póki mój facet nie spędza w łazience więcej czasu niż ja i nie nosi spodni weższych od moich nie mam z tym problemu ;)

  3. Jeśli nie robi tego za często to OK. Ja jednak znam chłopaka, który do kosmetyczki chodzi regularnie, o kosmetykach i pielęgnacji wie chyba więcej niż sama kosmetyczka, mądrzy się na ten temat przy każdej okazji i ciężko porozmawiać z nim o czymś innym niż o jego wyglądzie ;]

  4. Niejedna pani mogłaby brać przykład z zadbanych panów i nauczyć się od nich niejednego. Są panowie którzy czasami przesadzają z dbaniem o siebie ale większość zna umiar. Miło koło takiego pana usiąść w publicznych środkach transportu. Mieszkam teraz na wsi i zaobserwowałam że panowie naprawdę zaczęli dbać o siebie, już się raczej w sklepie nie spotka gospodarza w filcakach ubrudzonych gnojem. Może nie są to garnitury ale ubranie czyste, schludne a za paznokciami nie ma żałoby. To chyba dobrze świadczy o dzisiejszych czasach.

  5. Rozmawiałam o tym z tą wizażystką, która mnie malowała w piątek. Podobno zauważyła, robiąc np korekty przed zdjęciami ślubnymi, że panowie też chętnie by się malowali i dbali o siebie bardziej, ale..nie wypada. A mi jest wszystko jedno. Żeby tylko facet nie był bardziej wymuskany niż ja ;p (trzeba eliminować konkurencję)

      • Homo sum, humani nihil alienum a me esse puto
        No może bez przesady ;-) U kosmetyczki byłem kilka razy (poiwedzmy 3), ale właśnie malowanki u faceta to już przesada. Wiem, że to już nie czasy, kiedy mężczyzna był myśliwym, a kobieta pilnowała ogniska, ale póki się czymś jeszcze różnią, to niech się różnią. Widziałem kiedyś program jak robiono gościowi makijaż i bardzo szybko stwierdziłem, że nawet chęć zaplusowania u małży nie skłoniła by mnie do tego. Ja mam problem nawet by regularnie kremu używać. Chyba ze 3 razy zaczynałem i jakoś tak mi się potem nie chciało ;)

  6. Wystarczy, że będzie czysty, ogolony i ładnie pachniał wodą po goleniu. Nie lubię takich wymuskanych. Dla mnie facet ma być facetem i nic na to nie poradzę. pozdrawiam

  7. Ja to wychodzę z założenia, że wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach :) Więc niech sobie jeden z drugim łazi do tych kosmetyczek, byle by nie przesadzał :)
    Kiedyś mijałam się u mojej kosmetyczki z takim facetem, że ohoho gały mało minie wylazły na wierzch :D Do tego komentarz kosmetyczki: „tyyy widziałaś to ciacho, jaki miał tyłek?”
    Na moje pytanie: „a co mu pani robiła?”
    odpowiedziała,uwaga! PIĘTY SKROBAŁAM! :D
    Noo :) taki sobie gośc zabieg zafundował :)
    Mój wujek używa np. od cholery i ciut ciut kremów,które poleciła mu kosmetyczka. Pod oczy,na dzień,na noc…jak do nas przyjeżdżają jego kosmetyczka jest większa od kosmetyczki ciotki:P
    A propos gejów, mam kupla geja (cudowny facet),u kosmetyczki nie był nigdy :)

    • też mam kumpla geja, ale o kosmetyczkę nie pytałam, chociaż nie wygląda mi na takiego, co tam chadza :D a mój tata za to używa i kremów, nawet mu balsam kiedyś kupiłyśmy, niech będzie świeży i pachnący a co !!!

  8. Ehm, no wszystko jest dla ludzi, ja tam też nie uważam, że jak kolo chodzi do kosmetyczki, to zaraz gej, ale jakoś tak… Nie chciałabym, by mój P. się tak pindraczył… Dziwnie bym się czuła :D

    • no bo wszystko jest dla ludzi (i dla facetów). jeśli facet sobie robi paznokcie, znaczy skórki i takie tam, to ok, ale bez szaleństw :)

    • aleś zabłysnął…co ma metroseksualizm wspólnego z lewakami? I co ma przede wszystkim wycinanie skórek wspólnego z metroseksualizmem? Widać jesteś z tych co śmierdzą wódą na odległość,w skarpecie kiwa palcami z dziur,na dupie dres przechodzony z budowy,boiska i spaceru z psem. Wycinanie skórek u kosmetyczki to nie botoks czy lifting twarzy,to nie depilacja całego ciała,to nie kąpiele błotne itd… Wyjdź z jaskini bo oślepniesz całkiem :)

  9. Po tylu babskich wypowiedziach – pora na wypowiedź faceta. Zdaje się, że co niektóre bardzo się zdziwią i uśmiechną pod nosem. Tak – byłem u kosmetyczki. Ze 3 razy. Głównie na skutek nagabywań małży, ale raz powodem była rozmowa o pracę, na której chciałem wyglądać świeżo, a nie z jakimiś pryszczami na pysku. I powiem, że było miło. Zwłacza część masażowa. Jak byliśmy w spa (polecam to miejsce czyli hotel Stary Dziwnów), to małża mnie zgwałciła na jakiś zabieg na twarz i pedicure (oj dym szedł z moich pięt). Przy masażu szyi i karku prawie odleciałem – takie to było przyjemne.
    Może gdyby to nie kosztowało tyle kasy, to bym częściej nawiedzał.
    Generalnie małża chciałaby więcej moich starań w tym temacie, ale niestety – nie leży to w mojej naturze. Regularne mycie, trochę wody toaletowej, czasem balsam po goleniu, czasem zeskrobać skórę z pięt.
    W kwestii owłosienia – nie jestem pływakiem ani gejem, więc uważam, że wystarczy mieć „łysinę” pod pachami i jeszcze w jednym miejscu. Może gdyby zabiegi usuwania były skuteczne (laser bodajże ma skuteczność na poziomie 70%, więc albo coś zostaje, albo kilka zabiegów), to bym pomyślał by pozbyć się futra z innych części (żona nie bardzo lubi tego typu miśkowatość), ale trzeba jakoś żyć z tym co natura dała ;) Póki co może pora pomyśleć o zabiegu dla żony, bo się bardzo przejmuje by nie mieć nóg jak sarenka ;)

    • ja tam się wcale nie dziwię, nawet jestem pod wrażeniem :) bardzo dobrze, że byłeś, nic w tym zdrożnego i dziwnego, tym bardziej się chwali, że nawet się do tego przyznajesz :) żona jakoś przetrwa i miśkowatość, i insze niedogodności :)

      • Z wiekiem wyrosłem z takich czy siakich kompleksów. Chyba nigdy nie bałem się i nie wstydziłem wyrażać własnego zdania. Jeżeli ktoś się z nim nie zgadza – jego sprawa. Jak się innych nie krzywdzi – można robić co się chce. Jakbym by mi się to podobało, to bym paradował po ulicy w różowej kiecce :D

          • Mimo wszystko szanse są raczej małe, że się doczekasz. Raz chyba tylko zdarzyła mi się przebieranka. W podstawówce być kiedyś dzień przebierańca, byłem panią redaktor. Od tego czasu czuję się bardzo szczęśliwy, że mężczyźni nie noszą rajstop :)

            • no tak…..rajstopy- temat rzeka…..założyć, żeby nie poszło oczko…..czasem to bywa niemożliwe do ogarnięcia :P

          • Tak sobie już pomyślałem, że zrobię jaja, pójdę do jakiegoś sklepu dla puszystych, poszukam różowej kiecki, przymierzę i wyślę Ci bardzo popularną ostanio wśród polityków sweet focię. Jednak po namyśle stwierdziłem, że teraz sklepy mają monitoringi, a niekoniecznie chciałbym zostać bohaterem RudeTube ;)

  10. Z ciekawości poszukałem. Przykładowe ceny jednego zabiegu i bez limitów:
    jedna część ciała 169zł – 899zł
    kolejna 120zł – 700zł
    całe ciało 899zł – 4449zł
    Przy czym uda, łydki i stopy to różne części; na szczęście nie płaci się osobno za lewą i prawą ;) Inne części już nie są tak poszatkowane: twarz, ręce, pachy, klatka piersiowa, plecy, brzuch, bikini/miejsca intymne, pośladki.

    Średnia liczba włosów spada ponad 4-krotnie, a więc mrzonką jest pełne usunięcie owłosienia.

      • Jedną z najgorszych rzeczy, którą można zrobić człowiekowi, to… zrealizować jego marzenia ;) Możesz sobie marzyć o laserowej epilacji i będziesz szczęśliwa do końca życia ;)

    • Aha – nie było komentarza, czy to jest efekt ostateczny czy po pierwszym zabiegu.
      Jeżeli miałoby to być pełne usunięcie, to może pokusiłbym się o nadstawienie pyska. Tylko znowu problem z małżą – włosy mają być na głowie (a genetycznie mam zagwarantowane, że wkrótce stracę), na pysku golone (80 dni wyjęte z życia!!!), a gdzie indziej ma nie być (mam wrażenie, że z głowy mi spadają na klatę). Ech – ciężko jest być pantoflarzem :(

  11. zdecydowanie jestem przeciwna chodzeniu mężczyzn do kosmetyczki… facet to powinien być facet i zachowywać się jak facet a nie jak ciota. nie przekonują mnie również inteligentne slogany w stylu ‚dobrze jak mężczyzna dba o siebie’. dla mnie dbanie o siebie to codzienny prysznic, świeże, nieprzepocone ciuchy, dezodorant, ewentualnie perfum. ogolony lub nie, wedle uznania. i to starczy. nic więcej nie potrzeba, żadnego wyrywania brwi (chyba że jest jedna wielka brew – tylko w takim przypadku, w celu oddzielenia), robienia manikuru czy czegokolwiek innego.

    • takie głupoty to sie gada jesli się z życiem nie jeszcze przywitało , sa zawody gdzie mężczyzna musi wygladać! „codzienny prysznic, świeże, nieprzepocone ciuchy, dezodorant, ewentualnie perfumy” to jest niezbędne minimum nawet dla kopacza rowów ktory może wygladac jak bezdomny jeśli ma ochotę, ale jesli męzczyzna pokazuje sie publicznie, to nie moze miec czarnych wągrów ( oczyszczanie twarzy), obgryzionych paznokci ( manikiur), zarośniętych dłoni i nadgarstków ( depilacja lub zwykle golenie) bo jak wyglądała by przy tym biały mankiet od koszuli i zegarek?

  12. Kiedy byłam na praktykach w gabinecie kosmetycznym miałam przyjemność zaoserwować to samo „zjawisko”. Był sobie pan, koło trzydziestki, w garniturku, który regularnie co 2-3 tygodnie przychodził sobie na podstawowy manicure. Za pierwszym razem też się lekko zdziwiłam, ale później po po prostu zrozumiałam, że po prostu ma taka a nie inną pracę, która wymaga od niego schludnego wyglądu i zadbanych dłoni. A że woli przyjść raz na jakiś czas do kosmetyczki niż siedzieć samemu i piłować paznokcie nie wiadomo ile czasu, to zupełnie mnie nie dziwi. :) Nie powiem, że nie chciałabym, żeby mąż pozwolił mi zadbać o jego brwi, chociaż troszkę, bo mu się prawie zrastają, ale uparty jak osioł. Uważa, że wszelkiego rodzaju zabiegi i kosmetyki są dla bab. Nawet balsami po goleniu nie używa a co dopiero kremu. Ale jak ktoś chce, to nie widzę powodu dla którego miałby się powstrzymywać, oczywiście w granicach dobrego smaku. Bo wybaczcie, ale jak widzę na plaży faceta ze swetrem na plecach to sama bym mu chętnie o depilacji opowiedziała.

  13. Wszyscy o facetach i kosmetyczkach, a mnie najbardziej powaliło określenie „powoli się czułam, jak skrzyżowanie Breżniewa z Wielkim Ptakiem”. Potem już przez łzy nie byłem w stanie wiele przeczytać :-)
    A mężczyzna u kosmetyczki? Nie byłem nigdy, nie wypowiadam się. Natomiast w historii ludzkości były epoki, gdy mężczyźni chyba bardziej dbali o siebie, niż kobiety, na przykład w Oświeceniu. Moda na bycie lalusiem, z modą na bycie zarośniętym niedźwiedziem wciąż się przeplata :-)

  14. a ja z chęcią wysłałbym swojego faceta do kosmetyczki bo jego paznokcie wołaja o pomste do nieba, obgryza skórki i zdrapuje paznokcie:

  15. jak mezczyna ma pracę w której musi wyglądać nienagannie to chodzi i do kosmetyczki i do manikiurzystki i do fryzjerki, smaruje sie kremami z filtrem i tymi z Q10, kupuje koszule za 400 zł GOLI DŁONIE I NADGARSTKI! i tp i td… tego wymaga np praca przedstwicieli hadlowych, dziennikarzy, urzędników obsługujących klientów, asystentów dyrektorów czy posłów. Każdy kto miał na studiach marketing, wie że wygląd ma znaczenie, a ten kto miał dobrego wykladowce wie ze nie tylko czyste buty i ciuchy sa wazne ale ogólny wyglad czlowieka wiec tak, paznokcie wyszlifowane na błysk u przedstawiciela handlowego jak najbardziej sa na miejscu.

  16. Nie widze w tym nic dziwnego. Ja zwracam uwage na paznokcie i rece u faceta. Jak chce o nie zadbac u kosmetyczki to super. Inna sprawa ze czytajac co o sobie napisalas sprawilo ze pomyslalam to o mnie. Uwielbiam koty czytam a wlasciwie slucham ksiazki (nie moglabym bez nich zyc), filmy tez ogladam (choc wole ksiazki) i tez pasjonuje sie i robie scrapbook. Ale duzo podobienstw. Pozdrawiam (wraz ze Zbojem Marianem panem mojego serca i domu – czarny i dlugowlosy lubiacy spiewac do lustra)

    • odzdrawiam Was – Ciebie i Zbója Mariana, też mam taką jedną śpiewaczkę do lustra :) uwielbia stać przed tym lustrem i się drze wpatrując się w odbicie….ehhhh koty :)

  17. Jeśli mój mąż zawita do salonu w innym celu niż odebrać mnie, nie mógłby mnie tknąć póki jego ciało nie wróciłby do stanu pierwotnego. Facet jest albo facetem i akceptuje siebie, albo jest princesą i robi się na bóstwo. Mój mąz jest facetem, sam obcina sobie paznokcie i przypiłuje jeśli ma zadzior, sam umie się umyć i wypachnieć na randkę ze mną, a więcej cudów nam nie potrzeba. Dla mnie ciota to nie gej, dla mnie ciota to określenie kompletnie niemęskiego osobnika z członkiem między nogami.

  18. Dla mnie to nic dziwnego, że facet chodzi do kosmetyczki. Nawet w niektórych przypadkach jest to wskazane :) Włosy na plecach, wory pod oczami nie są atrakcyjne. Może dziwiłoby mnie gdby facet robił sobie botoks albo manicure (chociaż wiem, że dla wielu osób to normalne). Jednak zabiegi nawilżające np. cos takiego: http://www.beautyduty.pl/zabiegi/geneo/ albo depilacja laserowa są jak najbardziej ok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>