„Ukradli mi samochód”!

Z takim tekstem Pan Rysiek wpadł do pracy któregoś dnia. Pan Rysiek- emerytowany pracownik odwiedza nas często mimo swojej emerytury. A to w drodze do lekarza, a to na kawusię poranną, a to pogadać, bo mu w domu na tej emeryturze nudno.

Słysząc, że ukradli samochód, oderwałam się od monitora komputera, koleżanka zamarła.

Pytam inteligentnie:  „no ale jak to ukradli?”

Pan Rysiek: „No normalnie, zostawiłem go na parkingu, myślę sobie a to jeszcze miasto obskoczę i wpadnę do was jak zawsze, przychodzę a auta nie ma”.

Ja: „No ale jak się do niego dostali? Kluczyki Pan ma?”

Pan Rysiek: „Pani, mam, ale czy ja go w ogóle zamykałem? To tego pewny nie jestem”

No tak, często robimy coś automatycznie i  nawet nie zwracamy na to uwagi.

Pan Rysiek usiadł na krześle, wyciągnął chusteczkę, zaczął ocierać pot z czoła, w międzyczasie nadszedł kolega, więc mówimy, co i jak.  Więc kolega przytomnie doradził, że może by na Policję zadzwonić. Pan Rysiek posłuchał, wyszedł z pokoju, żeby najpierw zadzwonić po syna, potem na Policję. Wrócił po kilku minutach, usiadł na krześle i poróżowiały mu policzki. Przerażeni, że nam chłopina dogorywa, pytamy:

„Panie Ryśku, co Panu?”

„Ojjjj, wiecie co, mnie to już trza umierać chyba….samochód się znalazł…”

„Jak to się znalazł?”

„Normalnie…..zaparkowałem go w innym miejscu a nie tam, gdzie zawsze…..i zapomniałem” :D

Z pozdrowieniami dla tych, co gubią na parkingach samochody w ferworze świątecznych zakupów :D

 

28 myśli nt. „„Ukradli mi samochód”!

  1. już zaglądam :) dzisiaj to my się wszyscy z tej historii śmiejemy, ale żebyś Ty widziała biednego pana Ryśka w tamtej akcji….. :D strach w oczach :D

  2. Hahaha :)
    Biedny Pan Rysiu, chwała Bogu że sprawa się wyjaśniła, bo by Wam Chłop zszedł na zawał :)
    Moja Mama kiedyś zaparkowała w innym miejscu, i nieświadomie dobijała się do innego auta…bo takie było podobne do Jej własnego :P

    • też dobrze :D hahahaha :) ja z kolei słyszałam ostatnio, że pojechała ekipa do sklepu jakimś busikiem no i dziewczyny poszły do sklepu, a wieczór był już i ciemności dookoła, wracają, wsiadają do busika i mówią, żeby jechać, po czym się okazało, że wsiadły nie do swojego :P chłopaki z tamtego właściwego busa podobno leżeli ze śmiechu jak już trafiły na swoje miejsce :D

    • ja jeszcze takich skomplikowanych alejek nie zaliczyłam w karierze, bo jeżdżę od niedawna, ale podejrzewam, że jak już w końcu pojadę, to spędzę duuużo czasu na odnalezieniu auta….ostatnio tak szukałyśmy z siostrą jej samochodu, bo ona zaparkowała tyłem a jakiś większy ją zasłonił i tak stałyśmy jak ofiary losu na parkingu aż ona w końcu się zorientowała, gdzie i co jest hahahaha :D

  3. Przepraszam :D wiem,że nie powinno się, to starszy człowiek ale uśmiałam się :) Ja może nie zgubiłam samochodu ale kiedyś wsiadłabym nie do „mojego taty” :P Stały dwa takie same samochodu i mój tata i jakiś pan i do niego wsiadłam :P Mogło się źle skończyć.

    • oj tam, się nie powinno :) ja się śmiejędo tej pory :P
      chciałabym zobaczyć minę tego pana, do którego samochodu wsiadłaś hahahaha :D

  4. Zdarza się, zdarza! :-D
    kiedy parkuję w jakimś nowym miejscu, to SKUPIAM SIĘ CHOLERNIE mocno, żeby do auta później trafić, bo nie raz miałam wrażenie, że moje kochane Pędzidło mi bydlaki UKRADLI ;-)
    Pozdrawiam! :-)

    • tak, ja też się skupiam na tym, gdzie moje cudo stoi, bo kiedyś tak się zapomniałam i telepawka niewielka była…..a stał bidok na parkingu, gdzie go zostawiłam :P

  5. Ja czasem wychodzę z pracy i staję jak wryta na środku parkingu, bo zastanawiam się gdzie stoi moje auto i którym danego dnia przyjechałam :) Czasem zapominam, że przyjechałam z Tatą i to on zabrał auto i szukam jak oszalała auta, którego na tym parkingu nie ma ;)

  6. Nam się kiedyś też zdarzyła śmieszna historia. Pojechałyśmy zwiedzać Bochnię i długo szukałyśmy miejsca parkingowego, kilka razy przestawiałyśmy samochód. Kiedy po kilku godzinach chciałyśmy wracać, okazało się, że za cholerę nie pamiętamy, gdzie to było. Nabiegałyśmy się po mieście! Od tamtego czasu zapisujemy sobie ulicę, żeby w razie czego zapytać :)

  7. Mój wykładowca pojechał kiedyś na konferencję z Łodzi do Warszawy autem, wrócił pociągiem i się przestraszył że mu auto z parkingu przy dworcu w Łodzi ukradli :D

  8. My kiedyś z siostrą wsiadłyśmy do auta ,pasy zapięte ,drzwi zamknięte siostra mówi”Coś kluczyki nie chcą wejść”,no ale próbuje. Patrze a tu jakieś kable wystają krzyczę „Ty radio ukradli” Zaczynamy się rozglądać ,a tu jakieś zakupy i rzeczy które nie należały do nas. Okazało się że nasz cinciaq stał 2 miejsca dalej …. a pech chciał że właściciel nie zamykał drzwi ani od kierowcy, ani od pasażera , my nie myśląc o tym że drzwi otwarte i coś nie tak posadziłyśmy zady i dawaj jechać. Ufff dobrze że właściciel nie wyszedł bo byłyby jaja :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>