Badania lekarskie, czyli ściema wszechczasów

W tamtym tygodniu byłam na badaniach okresowych, takich do pracy.  Siedzę sobie na korytarzu do poradni medycyny pracy i słyszę jak rozmawiają dwaj chłopcy. Rozmowa była na temat medyczny, a jakże, mianowicie, że nie ma już w naszej przychodni lekarza, któremu wystarczyło dać 50 zł a badań robić nie trzeba było i jaka szkoda, bo teraz bieda, trzeba się badać i  w ogóle…..strata czasu.

Szczerze? Mnie badania profilaktyczne, robione 4 lata temu też do pracy uratowały życie. Po długich latach nierobienia ich, bo „po co, skoro się dobrze czuję”, poszłam ze skierowaniem i co się okazało? Anemia jak jasny gwint, od groma białych krwinek, pół roku bez mała i byłoby po mnie. To, że czułam się dobrze, jak widać o niczym nie świadczyło.  Trzeba było się wziąć na leczenie, które chwilę trwało, od tego czasu badania robię regularnie, sama dla siebie, nauczono mnie bowiem, że niewiele trzeba, żeby coś zaniedbać.

Skoro już dostaję skierowanie na BEZPŁATNE badania, to dlaczego mam nie skorzystać u licha? To moje zdrowie i życie, które mam tylko jedno i naprawdę warto o nie zadbać.

Każdemu, kto kombinuje, jak się obejść bez nich , opowiadam swoją historię i każdemu radzę to samo- raz na jakiś czas warto stracić te kilkadziesiąt minut, nawet powściekać się w kolejkach i posłuchać, jak psioczą pacjenci, mało tego, popsioczyć z nimi…..ale będziesz wiedział, że wszystko jest dobrze z Twoim zdrowiem, a nawet gdyby coś, to regularne badania pozwolą na odpowiednio szybką reakcję na ewentualny problem.

Tak na marginesie, czekając na pobranie krwi na morfologię siedziałam akurat naprzeciwko poradni urologicznej i słyszałam rozmowętrzech starszych panów na temat…..znajomych, co to z Irlandii przyjeżdżają na panienki  :D wiecie, jak się człowiekowi może humor poprawić słuchając takich perełek?

Z wiosennym pozdrowieniem :)

 

48 myśli nt. „Badania lekarskie, czyli ściema wszechczasów

  1. Cześć. Też mam w planach wpis o badaniach okresowych, chociaż nieco pod innym kątem. Masz rację, pisząc, że można z tych badań skorzystać, ale pomyśl, że muszą je przeprowadzać także ci, którzy badają się regularnie. W takiej sytuacji trudno się komuś dziwić, że mu się nie chce. Choć pewnie ci chłopcy nie należeli do kategorii dbających o zdrowie.

    • A u mnie lekarz , który przeprowadza badania okresowe, nawet nie spojrzy na pacjenta. Jest tak zajęty wypełnianiem dokumentacji, ze „strzela” pytaniami jak z automatu, byle szybciej. W kolejce z 50 osób, każdy się cieszy, jak ludzie szybko wychodzą. Nikt nie „zawraca głowy” Panu dochtorowi dodatkowymi pytaniami!

  2. no ci na pewno nie, wiem, że się nie chce, ale zawsze jest wyjście- jeśli się badasz regularnie to można z wynikami od razu do Medycyny Pracy i powinni bez problemu wystawić papier, że jesteś zdolna do pracy. Kiedyśtak miałam, że 2 miesiące przed skierowaniem robiłam morfologię i wystarczyło przedstawić wyniki.

  3. Skąd ja to znam, tak samo wyglądają badania czy na studia czy na jakieś egzaminy. Totalne olewanie człowieka ;/ A przecież mam prawo mieć te badania i skoro mają być za darmo i ze skierowaniem to czemu by nie? Polska służba zdrowia i zresztą wiele innych rzeczy zaskakuje mnie każdego dnia na nowo.
    Pozdrawiam ;)

    ps. dzięki za adres ;)

  4. Ineczko :) Powiem Ci, że ja byłam po moich badaniach okresowych (robionych miesiąc temu) szczerze zbulwersowana. Moja firma płaci za nie 100 zł, okulista zapytał mnie czy dobrze widzę kiedy powiedziałam, że niekoniecznie i przydałoby mi się badanie bo ostatnio bola mnie oczy i mam migreny – usłyszałam „ale to nie w czasie badan okresowych, proszę się umówić na badanie” – pani dr (DOKTOR?!) wypisała notke, że „musi nosić okulary” i poszłam do kolejnego gabinetu kolejna pani doktor przeprowadziła ze mną wywiad i przybiła stempelek na karcie….żadnych badań, nawet na moją wyraźną prośbę – 100 zł za dwa podpisy. Wyszłam zbulwersowana! (…też mi się u Ciebie podoba…chyba wyczuwam Bratnią Duszę! :) )

    • Tak właśnie jest, mnie okulistka zbadała wzrok a potem pan doktor zrobił wywiad zbadał ciśnienie i dał papierek i za to firmy płaca 100 zł lub więcej.
      toż to lekarz POZ może zrobić.

  5. Jak widać, głupota ludzka jest bezgraniczna. Unikanie badań (zwłaszcza przez kobiety i to bez względu na wiek) i tłumaczenie: „bo jestem młoda”, „bo czuję się świetnie”, „bo nie mam czasu”, to nic innego, jak igranie z ogniem! Często słyszy się, że w rodzinie były przypadki określonych chorób (nowotwory!), a ludzie nadal uważają, że ich to nie dotyczy, to inni chorują, oni nie! A unikanie badań BEZPŁATNYCH wprost szokuje! Dobrze, że pojawiają się teksty, których autorzy podejmują ten temat :)
    http://miesniakiusunieciemacicyiskierki.phorum.pl

  6. O tym, że regularne badania są nie tylko dobrym pomysłem, ale wręcz koniecznością w życiu każdej dorosłej kobiety, w dzisiejszych czasach nie należy przypominać. Reklamy telewizyjne, kampanie społeczne, billboardy i hasła, nawołujące do systematycznej kontroli swojego zdrowia sprawiają, że coraz więcej kobiet zaczyna poważnie traktować owe zalecenia. Jak wiadomo, bagatelizowanie roli badań, a niekiedy wręcz ich świadome unikanie, może prowadzić do poważnych zaniedbań, które z kolei niosą w wielu przypadkach groźne konsekwencje. Tłumaczenia: „mnie to nie dotyczy”, „jestem młoda, zdrowa”, „nie mam czasu” to nic innego, jak igranie z ogniem. Tylko, że konsekwencją może być wyrok kończący nasze życie!
    http://miesniakiusunieciemacicyiskierki.phorum.pl

    • najgorzej jest z tym starszym pokoleniem, które każde pójście na badania uważaza nieuzasadnione, bo się boją, że a nuż coś wykryją…..

  7. Witam,

    mi badania wstępne do pracy parę lat temu uratowały życie. Gydby nie lekarz i jego poczucie obowiązku w zakresie profilaktycznych badań (u mnie chodziło o poziom cholesterolu), to teraz albo bym już nie żył, albo miałbym poważne problemy ze zdrowiem. A nie jestem wcale taki stary (34 lata), więc do żeby zaliczyć mnie do grupy ryzyka, trzeba było ze mną porozmawiać (u mnie hipercholesterolemia jest chorobą dziedziczną), a wbrew pozorom to wychodzi lekarzom gorzej niż bezmózgowe przepisywanie leków na nic.

    Pozdrawiam,

    ~dżizas

    • oj, mnie też uratowały i dlatego każdemu mówię, że nie ma żartów i to, że sięich unika, tak naprawdę sprawia, że krzywdzimy sami siebie….

  8. Poruszyłaś ważny problem. Badania okresowe bez badań I od ręki papierek. Mojemu ukochanemu wujkowi rzetelne badania okresowe uratowały życie. Przez większość czasu swojej pracy robił badania okresowe na zasadzie jak ci dwaj młodzi ludzie. Nie chodził do lekarza, przecież był okazem zdrowia – „rodzina długowieczna”, żadnych obciążeń genetycznych. Do rzetelnych badań namówiła go sekretarka – w rentgenie płuc wyszedł rak oskrzela, został nastychmiast zoperowany, żyje juz 14 lat, wprawdzie nie ma 1 płuca I nie pali ukochanych papierosów. Ale bez tych badań już by go nie było, kiedy pojawiłyby się objawy pewnie byłyby już przerzuty.
    POzdrawiam

    • Kurczę, niesamowite, jak ważne są te unikane przez większość ludzi badania okresowe….już kolejny komentarz, że komuś uratowały życie……badajmy się, to nasze życie i mamy je tylko jedno

      • Mojemu tacie badania okresowe życia nie uratowały, ale przedłużyły życie o rok. Drobnokomórkowy rak płuca z przerzutami do mózgu i wątroby. Swoją drogą lekarz zrobił rtg klatki piersiowej, ale stwierdził że to co się pokazało to są zmiany pozapalne (tata jednak nigdy nie miał zapalenia płuc) i nic więcej nie zrobił! Miesiąc później zdjęcie trafiło w odpowiednie ręce… Guz był już wielkości 10×10 cm… Nie dajcie się tak łatwo spławić lekarzowi – w dzisiejszych czasach pacjent też musi być niezłym lekarzem :/

  9. Badania okresowe w przychodni, z którą podpisał umowę mój pracodawca wyglądają tak: najpierw okulista, bo jego stempelek jest b. ważny, pyta mnie czy dobrae widzę (bez badania) odpowiadam, że żle widzę z daleka, a on na to – cytuję „To musi iść pani do okulisty” sic! Mało mu się nie roześmiałam w twarz. Później lekarz orzecznik pyta, czy jestem zdrowa i wypisuje mi zaświadczenie. Żadnych badań, nawet najprostszego badania krwi czy pomiaru ciśnienia!!! I za to mój pracodawca płaci 100 zł – istna paranoja, na co komu takie badania? To jest na prawdę strata czasu

    • masakra….wychodzi na to ,że w naszych przychodniach dzieją się rzeczy, o których się nie śniło filozofom…..ja spędziłam w kolejkach 3 godziny, najlepsze, że w medycynie pracy, jak jużprzyszłam z wynikami, nikt ich nie sprawdził, pani wyjęła gotowe zaświadczenie,żem zdolna do pracy, musiałam podpisać, iżodebrałam zaświadczenie, po czym z moją kartą i owym zaświadczeniem (!) czekałam kolejne półtorej godziny w kolejce do pana doktora tylko po to, żeby nawet nie obejrzał wyników (dobrze, że mam mamę pielęgniarkę, która czuwa)….paranoja

  10. No, fajne rzeczy się dzieją w przychodniach. Czekałam prawie rok na NFZowską wizytę u endokrynologa w waszafce. Kto wpier***a się przed pacjentkami bez kolejki? Różowa i wyfiokowana żona byłego premiera. W tej słynnej sukience z napisami lowe i peace i kisse ;)

    • ano, są równi i równiejsi, przede mną wpakowała się pańcia- znajoma pańci z medycyny pracy, ale w jaki sposób to się odbyło, to szok. tamta z medycyny przygnała do gabinetu z ową koleżanką i jej kartą, podrzuciła kartę lekarzowi z tekstem „zaraz powiem doktorowi, że jesteś”. no i za chwilkę drzwi się uchylają i hasło pana doktora „a jest może pani……?” kolejka zawrzała, pańcia weszła jak gdyby nigdy nic…..

  11. tak, tak, „bezpłatne”… a kolejki w Polsce do lekarzy rosną i rosną, a tu proszę – badania i to zupelnie bezpłatne! HA! intersujące….

  12. Rzecz w tym, że jeśli lekarz medycyny pracy określi niezdolność do pracy, to wylatujesz z roboty. Nie widzę sensu tych badań i odwalam zawsze za 70 zł (bez badania). Wolę zapłacić i mieć pewną robotę. A o zdrowie niech każdy troszczy się sam. Do lekarza można iść w każdym momencie i kontrolować stan zdrowia. Badania okresowe są postkomunistyczną pozostałością, za którą nic nie idzie..poza straconym czasem i pieniędzmi. Bo jeśli będę niezdolna do pracy, to pracodawca mnie wypiep.. od ręki, a ZUS renty nie da.. i ot cała filozofia.

  13. istnieje tu pewien skrót myślowy: badania okresowe owszem, są bezpłatne, ale dla pracownika. Zakład pracy pokrywa koszty a skoro tak, to dlaczego z tego w pełni nie skorzystać? Jak rozdają w sklepie gratisy to rzucamy się na nie, a jak chodzi o własne zdrowie to nam się nie chce. A już zupełną głupotą jest płacić lekarzowi, żeby nas nie badał. Szok.

  14. A ze mną lekarz podczas badań okresowych przeprowadził taki wywiad:
    - Pali?
    - Nie.
    - Pije?
    - Nie.
    - To dzieci rodzić, a nie do pracy!
    Dla mnie to było śmieszne, ale dla mojej siostry, która nie może mieć dzieci, a chce je mieć, było by okropne…

  15. Oj tam, oj tam, od raz u byś zeszła. Nie przesadzaj. Od anemii do białaczki daleka droga, która nie rozwija się po ciuchu tylko daje o sobie znać. Miałam, więc wiem :)

    • wiesz, ja się aż tak nie znam, skoro pani doktor, która te wyniki zobaczyła, tak powiedziała, to tego się trzymałam, może chciała postraszyć…..

  16. Wszystko ładnie pięknie, tylko, że na okresowych badaniach nie bada się już ani krwi ani moczu, więc owe/bezpłatne dla mnie nie mają najmniejszego sensu. Strata czasu.

  17. Jak się należy, to czemu się nie przebadać. Jest mnóstwo osób takich jak ty, takim którym takie badania ratują życie (po to one są). I trzeba korzystać:)
    Jako ciekawoskę podam, ze każdemu ubezpieczonemu na NFZ NALEŻY SIĘ raz w roku badanie morfologiczne krwi. Płacicie za to i tak, więc czemu by nie skorzystać? :)

  18. Witam.
    Jestem pracownikiem państwowej firmy.pracuje juz 20 lat.nie pamiętam czy kiedykolwiek miałam robione badania .na takim okresowym badaniu był wywiad.wizyta u okulisty i wypisanie papierka.jak powiedział am ze mam astmę to lekarz powiedział ze lepiej nie wpisywać bo trzeba by na krótszy termin zaświadczenie wypisać.i to maja być badania okresowe!!! To jest kpiną!!!!

  19. Ja robię na Hoffmanowej k. Galerii Graffica, ale tam badania okresowe to „pic na wodę fotomontaż”. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>